- To prawda. Pokonał mnie, a ja nie mogłem się bronić - przyznał się Kyle.
- Opowiedz, jak to było.
- Co tu opowiadać. Jak przystawił mi miotacz do głowy? Jak modliłem się w duchu, żeby mnie nie zastrzelił? Jak musiałem wykonywać jeg żądania?
- Jakie żądania?
- Kazał mi wezwać pomoc medyczną na poziom zerowy do dwóch rannych osób i niech się lepiej pośpieszą. I rozluźnij się, zależy mi na dyskrecji.
Na obrazie wideofonu ukazała się postać kobiety, co znaczyło, że w końcu nastąpiło połączenie. Kyle zapanował nad drżącym głosem i w miarę czysto rzekł:
- Wyślijcie kogoś na najniższy poziom. Doszło tam do wypadku. Są ranni.
- „Jakie mają obrażenia?” - odezwała się kobieta.
- Nie ma czasu na wdawanie się w pogawędki - udał zniecierpliwienie Kyle, co zwróciło uwagę również obcego.
Po plecach żołnierza przeszły ciarki, gorączkowo myśląc, żeby go tylko wróg źle nie zinterpretował, co mogłoby się dla niego tragicznie skończyć. A zresztą teraz też nie miał pewności, że w ogóle doczeka się jura.
Obcy nie poruszył się, tylko nadal czujnie obserwował każdy gest zakładnika.
Kyle wykonał polecenia Adżanta, po czym wyłączył wideofon, oczekując na ruch obcego.
- Co miał oznaczać twój podniesiony głos? - zapytał obcy.
- Chciała dodatkowych szczegółów, więc ją zgromiłem. To jakiś podstęp. Ale teraz słyszę, że komandor i Jerry zostali znalezieni ranni.
- Mogę ci pogratulować, że go posłuchałeś. Tylko dzięki temu chłopak nie zdążył się wykrwawić.


Pozostałe texty:
1 2 3 847 848 849 850 851 10934 10935 10936