- Zastanawiające tylko, dlaczego ich najpierw zranił, a potem chciał ich ratować. Po raz pierwszy w takiej sytuacji. Uważam, że powinieneś chwilowo odpocząć. Daję ci dwutygodniowy urlop, który spędzisz na Polonie. Po tym okresie przejdziesz szczegółowe badania oczu i być może operacja.
- Mam mętlik w głowie. Ciągle dręczy mnie myśl „ciśnienie spada”, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć jak.
Do sali wszedł major Hendrix, który przywitał się:
- Jak się masz, komandorze?
- Gdzie ja jestem? - już w miarę przytomnie zaczął się dopytywać Dennis.
- W ambulatorium.
- Co mam powiedzieć? - zapytał Adżanta.
- Powiedz im, żeby wysłali pomoc medyczną na poziom zerowy do dwóch rannych osób i niech się lepiej pośpieszą. I rozluźnij się, zależy mi na dyskrecji.
Na obrazie wideofonu ukazała się postać kobiety, co znaczyło, że w końcu nastąpiło połączenie. Kyle zapanował nad drżącym głosem i w miarę czysto rzekł:
- Wyślijcie kogoś na najniższy poziom. Doszło tam do wypadku. Są ranni.
- „Jakie mają obrażenia?” - odezwała się kobieta.
- Nie ma czasu na wdawanie się w pogawędki - udał zniecierpliwienie Kyle, co zwróciło uwagę również obcego.
Po plecach żołnierza przeszły ciarki, gorączkowo myślał, jakby się stąd wydostać. Zaczął powoli czołgać się pod górę, mocno zaciskając zęby, by znowu nie zacząć wyć z bólu. Zdążył wydostać się z tej piekielnej spirali, ale przed nim rozpościerał się długi korytarz. Wiedział, że nie umknie. Wykrwawić raczej się nie zdąży, zanim tu wróg dotrze. Przysunął się pod ścianę i przymknął na chwilę powieki. Przypomniał sobie, że jego położenie jest nieciekawe, wróg mógł z nim zrobić wszystko, co ci powiem.


Pozostałe texty:
1 2 3 79 80 81 82 83 10934 10935 10936