Komandor podszedł do kozetki i rękami dotknął twarzy chłopca. Wyczuł pot i bijące ciepło, co sugerowało, że Jerry był trawiony gorączką. „Wybacz mi, chłopcze, że cię w to wciągnąłem” pomyślał komandor.
Wtem do sali weszła lekarka i z wyrzutem rzekła:
- Co pan tu robi? Powinien pan odpoczywać.
- Co z nim? - zapytał Dennis.
- Promień lasera przeszedł mu przez nogę, ale nie uszkodził żadnej kości. Będzie się normalnie poruszać, choć będzie musiał coś z tym zrobić. Po cichu i w wielkim skupieniu stąpał po podłożu, trzymając broń w pogotowiu, gdy nagle słyszał za plecami:
- Szukasz mnie czy jego?
Komandor odwrócił się powoli z wyciągniętym przed sobą pistoletem, zaskoczony wrogo brzmiącym językiem. Kiedy go zobaczył, poczuł, że krew odpływa mu z twarzy. Adżant trzymał przy sobie nastolatka, całego mokrego od potu i łez.
- O, nie! - sam do siebie wyszeptał komandor, który dopiero po chwili uzmysłowił sobie znaczenie tych słów. „Kto to powiedział?” starał sobie przypomnieć, gdzie pozostawiem swoją broń.
- Byłeś przemęczony całodniową wartą i znalazłeś się po raz pierwszy coś takiego się przydarzyło.
Kyle wstał i podszedł do stolika, na którym leżała kartka. Wziął ją i powróciwszy do majora, przekazał mu tę kartkę, mówiąc:
- To moje podanie o zwolnienie ze służby.


Pozostałe texty:
1 2 3 77 78 79 80 81 10934 10935 10936