- Trzeba się śpieszyć, bo reaktor może się przegrzać - ponaglał operator.
- Ja tym się zajmę. Jak by zjawił się tu Jerry, to powiedzcie mu, żeby na mnie poczekał - zadecydował major i po chwili dodał, ruszając się z miejsca: - Gorączka ci wzmaga.
- Zostań jeszcze - rzekł Dennis, chwyciwszyza ramię swojego zastępcę. - Nie było żadnej walki. Adżant wykorzystał chłopca przeciwko mnie, musiałem się poddać.
- To zrozumiałe.
- Musisz go stąd jak najszybciej dostać się doswojego myśliwca i opuścić ten statek, nie będąc zauważonym..
Komandor leżał na kozetce, opatulony miękkim kocem. Był przytomny, ale nic nie widział, całkowitą ciemność miał przed oczami. Dopiero pod dotknięciem rąk wyczuł, że to bandaże przesłoniły mu widoczność. Dodatkowo pulsowanie skroni, niewielka gorączka i ból głowy dawały mu znać, że coś się stało. Ale w tej chwili miał mętlik w głowie. Ciągle dręczy mnie myśl „ciśnienie spada”, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć jak.
Do sali wszedł komandor Richardson, trzymając się ramienia jednego żołnierza o stopniu starszego kaprala. Obaj wartownicy stanęli na baczność i zasalutował.
- Spocznij! - rzekł major. - Siadaj! Chcę z tobą porozmawiać. Co się stało?
- Zgubiłem paszport - wytłumaczył się żołnierz.
- To jeszcze nie powód, żeby ze skóry wyłazić. Twój paszport pewnie obcy zabrał. Nieraz tak robią. Na Polonie wyrobisz sobie kopię. Ale tobie z pewnością chodzi o co innego?
- To prawda. Pokonał mnie, a ja nie mogłem się bronić - przyznał się Kyle.
- Opowiedz, jak to było.
- Co tu opowiadać. Jak przystawił mi miotacz do głowy? Jak modliłem się w duchu, żeby mnie nie zastrzelił? Jak musiałem wykonywać jeg żądania?
- Jakie żądania?
- Kazał mi wezwać pomoc medyczną na poziom zerowy do dwóch rannych osób i niech się lepiej pośpieszą. I rozluźnij się, zależy mi na dyskrecji.


Pozostałe texty:
1 2 3 72 73 74 75 76 10934 10935 10936