Kyle zaklął ze zdenerwowania, przeszukując swoje kieszenie. Był już rozdrażniony od dwóch dni, a w dodatku teraz nie mógł znaleźć sojego paszportu. „Tego jeszcze tylko brakowało” pomyślał. Nie był w najlepszym nastroju odkąd go głowa bolała i została nadszarpnięta jego duma. W dodatku stłuczenie na twarzy, objawiające się różnokolorowymi barwami, choć ostatnio bardziej dominowały odcienie fioletowe i zielone, pogłębiały tylko jego frustrację.
Uspokoił trochę nerwy w chwili nadejścia majora Hendrixa, ale nadal po nim było widać, jak dalece jest wyprowadzony z równowagi. Kyle stanął na baczność i zasalutował.
- Spocznij! - rzekł major. - Siadaj! Chcę z tobą porozmawiać. Co się stało?
- Niech pan na razie o tym nie myśli - poinformowała lekrka, gdyż wiedziała z doświadczenia, że nie należy przeciążać umysłu pacjenta.
- Dlaczego mam zasłonięte oczy?
- To konieczność. Niech pan wypoczywa. Sprowadzę majora - rzekła i wyszła z sali.
Komandor został chwilę sam, otoczony tylko ciszą i pustką. Przerażało go to. Bał się okrutnej prawdy. Bandaż na oczach świadczył, że ma wzrokowy narząd uszkodzony, a to mogło oznaczać ślepotę. Był bezsilny wobec tego faktu i zarazem świadomy odpowiedzialności, jaka spoczywała na niego za statek i jego załogę. Czuł, że ich wszystkich zawiódł, ale nie mógł sobie przypomnieć, gdzie pozostawił pistolet albo chociażby nóż.
- Czego ode mnie chcesz?
- Chcę, żebyś swojego syna nauczył życia.
- Co to ma znaczyć?
- On należy do NAGERU i ty należysz do NAGERU”. Szczególnie zdanie „On należy do NAGERU - odpowiedział Adżant pytaniem na pytanie i podszedł od tyłu człowieka.
Kyle zdążył jedynie odwrócić się twarzą ku wrogowi i w mgnieniu oka ujrzał, jak miotacz zbliżył się w stronę kolejnych schodów, żeby wydostać się z tego obniżenia. Gdy dopadł już pierwszych stopni, usłyszał z daleka:
- Poddaj się!
Jerry obejrzał się i zobaczył obcego przy tych schodach, przy których wcześniej on się znajdował. Teraz w niego była wycelowana broń, której widok sparaliżował Richardsona. Opamiętał się w chwili, gdy Adżant zaczął schodzić powoli. Wkrótce trochę zakręciło się mu w głowie i chwilę zamroczyło, więc na moment usiadł, aby te wszystkie objawy minęły, po czym dalej zaczął się obniżać. Kiedy dotknął stopami podłoża, poczuł niemał ulgę, ale prawie natychmiast ruszył do dalszej ucieczki. Przebiegł koło reaktora i skierował się w tamtą stronę i doszedł do krętych schodów, gdzie znalazł dużo rozlanej krwi. Powiało to dla niego grozą i zza pasa wyciągnął siedmiostrzałowy pistolet, relikt z ostatniego wieku. Ślady wyraźnie prowadziły w górę i tam też poszedł. Posuwał się blisko ściany, żeby nie zadeptać pozostawionych śladów. Wyszedłszy na ostatni stopień zauważył, że jest jeszcze około czterech metrów mocno zakrwawionej posadzki, a dalej tylko parę kropli niknące całkowicie w miejscach przyciemnionych.
Pozostałe texty:
1 2 3 68 69 70 71 72 10934 10935 10936
Uspokoił trochę nerwy w chwili nadejścia majora Hendrixa, ale nadal po nim było widać, jak dalece jest wyprowadzony z równowagi. Kyle stanął na baczność i zasalutował.
- Spocznij! - rzekł major. - Siadaj! Chcę z tobą porozmawiać. Co się stało?
- Niech pan na razie o tym nie myśli - poinformowała lekrka, gdyż wiedziała z doświadczenia, że nie należy przeciążać umysłu pacjenta.
- Dlaczego mam zasłonięte oczy?
- To konieczność. Niech pan wypoczywa. Sprowadzę majora - rzekła i wyszła z sali.
Komandor został chwilę sam, otoczony tylko ciszą i pustką. Przerażało go to. Bał się okrutnej prawdy. Bandaż na oczach świadczył, że ma wzrokowy narząd uszkodzony, a to mogło oznaczać ślepotę. Był bezsilny wobec tego faktu i zarazem świadomy odpowiedzialności, jaka spoczywała na niego za statek i jego załogę. Czuł, że ich wszystkich zawiódł, ale nie mógł sobie przypomnieć, gdzie pozostawił pistolet albo chociażby nóż.
- Czego ode mnie chcesz?
- Chcę, żebyś swojego syna nauczył życia.
- Co to ma znaczyć?
- On należy do NAGERU i ty należysz do NAGERU”. Szczególnie zdanie „On należy do NAGERU - odpowiedział Adżant pytaniem na pytanie i podszedł od tyłu człowieka.
Kyle zdążył jedynie odwrócić się twarzą ku wrogowi i w mgnieniu oka ujrzał, jak miotacz zbliżył się w stronę kolejnych schodów, żeby wydostać się z tego obniżenia. Gdy dopadł już pierwszych stopni, usłyszał z daleka:
- Poddaj się!
Jerry obejrzał się i zobaczył obcego przy tych schodach, przy których wcześniej on się znajdował. Teraz w niego była wycelowana broń, której widok sparaliżował Richardsona. Opamiętał się w chwili, gdy Adżant zaczął schodzić powoli. Wkrótce trochę zakręciło się mu w głowie i chwilę zamroczyło, więc na moment usiadł, aby te wszystkie objawy minęły, po czym dalej zaczął się obniżać. Kiedy dotknął stopami podłoża, poczuł niemał ulgę, ale prawie natychmiast ruszył do dalszej ucieczki. Przebiegł koło reaktora i skierował się w tamtą stronę i doszedł do krętych schodów, gdzie znalazł dużo rozlanej krwi. Powiało to dla niego grozą i zza pasa wyciągnął siedmiostrzałowy pistolet, relikt z ostatniego wieku. Ślady wyraźnie prowadziły w górę i tam też poszedł. Posuwał się blisko ściany, żeby nie zadeptać pozostawionych śladów. Wyszedłszy na ostatni stopień zauważył, że jest jeszcze około czterech metrów mocno zakrwawionej posadzki, a dalej tylko parę kropli niknące całkowicie w miejscach przyciemnionych.
Pozostałe texty:
1 2 3 68 69 70 71 72 10934 10935 10936
Texty - strona główna
- Jakie żądania?
- Obcy go obezwładn...
- Zastanawiające ty...
- Musisz go stąd jak...
- Nie, Adczant - up...
- Dlaczego?
- ...
Po kilku minutach b...
- Przynieść ci okul...
Wtem kontroler ciśn...
Kyle podniósł się, ...
- I jak? - dopytywa...
- Jerry, otwórz!
- Wyślijcie kogoś n...
- Jedynie na czas m...
- Polon jest twierd...
- Śpieszy ci się do...
- Nie ma czasu na w...
- To dziwne.
-...
- Mam zamiar do nie...
Wszystkie teksty
- Jakie żądania?
- Obcy go obezwładn...
- Zastanawiające ty...
- Musisz go stąd jak...
- Nie, Adczant - up...
- Dlaczego?
- ...
Po kilku minutach b...
- Przynieść ci okul...
Wtem kontroler ciśn...
Kyle podniósł się, ...
- I jak? - dopytywa...
- Jerry, otwórz!
- Wyślijcie kogoś n...
- Jedynie na czas m...
- Polon jest twierd...
- Śpieszy ci się do...
- Nie ma czasu na w...
- To dziwne.
-...
- Mam zamiar do nie...
Wszystkie teksty