- Wtedy to już na pewno będę ślepy. Ale niech będzie.
Chwilę później Dennis założył czarne okulary przeciwsłoneczne i z sarkazmem powiedział:
- Brakuje jeszcze mi tylko laseczki albo pieska. Jak wyglądam?
- Jak agent kontrwywiadu.
- Czasami żałuję, że nim nie zostałem. Praca jest spokojniejsza i bzpieczniejsza.
Dennis usiadłszy na krześle zatopił się w myślach. „Dlaczego jeszcze żyję?” zastanawiał się. „Ten rajd im się nie powiódł, nadszarpnęło to z pewnością dumę NAGERU. Czy będzie się chciał zemścić? Jeśli tak, to musimy być przygotowani” ktoś mu w tym przeszkodził iteraz dopiero się przekonał, że nie jest tu jaśniej, ale ministerstwo oszczędzało na wszystkim, co się dało, nawet na oświetleniu. Na przyszłość będzie musiał chodzić na ćwiczenia rehabilitacyjne. W jego krwi znaleziono niezidentyfikowaną substancję. Oddałam już próbkę do analizy. Niestety nie udał nam się całkowicie oczyścić rany.
- Kiedy odzyska przytomność?
- Nie wiem. Jest w silnym szoku i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się z niego otrząśnie.
Dennis był już po operacji oczu i teraz miał ściągany opatrunek. Nie dawali mu żadnej szansy, że kiedykolwiek będzie widział tak, jak przed wypadkiem. Ale łudził się, że cokolwiek zobaczy. Nie spodziewał się, że jest tak źle. Przed oczami ukazał mu się rozmyty obraz. Miał zachwianą ostrość widzenia, przez co nie mógł dojrzeć konturów, lecz jedynie zlewające się ze sobą barwy.
- I jak? - dopytywał się, z trudem przełykając ślinę.
- Zastanowię się - odrzekł Adżant i dalej instruował: - Przejdź do wideofonu i włącz go!
Kyle uczynił tak, jak mu polecono, po czym się odezwał:
- I co dalj?
- Połącz się z ambulatorium.
- Co mam powiedzieć? - zapytał Adżanta.
- Powiedz im, żeby wysłali pomoc medyczną na poziom zerowy do dwóch rannych osób i niech się lepiej pośpieszą. I rozluźnij się, zależy mi na dyskrecji.
Na obrazie wideofonu ukazała się postać kobiety, co znaczyło, że w końcu nastąpiło połączenie. Kyle zapanował nad drżącym głosem i w miarę czysto rzekł:


Pozostałe texty:
1 2 3 66 67 68 69 70 10934 10935 10936