- Tam też nie miał lekkiego życia.
- Więc co mam zrobić?
- Polon jest twierdzą, istniejącą już od prawie osiemdziesięciu lat i jeszcze ani razu nie poważyli się na atak. Będzie miał tam fachową opiekę.
- Może masz rację. A co z tym żołnierzem?
- Mam zamiar do niego zaglądnąć. Podobno przechodzi załamanie nerwowe i chce odejść z wojska.
- Dlaczego?
- Obcy go obezwładnił i nie może tego sobie darować.
- Teraz ty mnie zastępujesz. Wiesz jak masz postąpić?
- Oczywiście.
Kyle zaklął ze zdenerwowania, przeszukując swoje kieszenie. Był już rozdrażniony od dwóch dni, a w dodatku teraz nie mógł znaleźć sojego paszportu. „Tego jeszcze tylko brakowało” pomyślał. Nie był w najlepszym nastroju odkąd go głowa bolała i została nadszarpnięta jego duma. W dodatku stłuczenie na twarzy, objawiające się różnokolorowymi barwami, choć ostatnio bardziej dominowały odcienie fioletowe i zielone, pogłębiały tylko jego frustrację.
Uspokoił trochę nerwy w chwili nadejścia majora Hendrixa, ale nadal po nim było widać, jak dalece jest wyprowadzony z równowagi. Kyle stanął na baczność i zasalutowali.
- Czy mam odwołać straż, komandorze? - zapytał starszy kapral.
- Jedynie na czas mojego tu pobytu - odrzekł Dennis.
Kapral skinął ręką i obaj ochroniarze po cichu wyszli.
Komandor podszedł do kozetki i rękami dotknął twarzy chłopca. Wyczuł pot i bijące ciepło, co sugerowało, że Jerry był trawiony gorączką. „Wybacz mi, chłopcze, że cię w to wciągnąłem” pomyślał komandor.
Wtem do sali weszła lekarka i z wyrzutem rzekła:
Pozostałe texty:
1 2 3 6535 6536 6537 6538 6539 10934 10935 10936
- Więc co mam zrobić?
- Polon jest twierdzą, istniejącą już od prawie osiemdziesięciu lat i jeszcze ani razu nie poważyli się na atak. Będzie miał tam fachową opiekę.
- Może masz rację. A co z tym żołnierzem?
- Mam zamiar do niego zaglądnąć. Podobno przechodzi załamanie nerwowe i chce odejść z wojska.
- Dlaczego?
- Obcy go obezwładnił i nie może tego sobie darować.
- Teraz ty mnie zastępujesz. Wiesz jak masz postąpić?
- Oczywiście.
Kyle zaklął ze zdenerwowania, przeszukując swoje kieszenie. Był już rozdrażniony od dwóch dni, a w dodatku teraz nie mógł znaleźć sojego paszportu. „Tego jeszcze tylko brakowało” pomyślał. Nie był w najlepszym nastroju odkąd go głowa bolała i została nadszarpnięta jego duma. W dodatku stłuczenie na twarzy, objawiające się różnokolorowymi barwami, choć ostatnio bardziej dominowały odcienie fioletowe i zielone, pogłębiały tylko jego frustrację.
Uspokoił trochę nerwy w chwili nadejścia majora Hendrixa, ale nadal po nim było widać, jak dalece jest wyprowadzony z równowagi. Kyle stanął na baczność i zasalutowali.
- Czy mam odwołać straż, komandorze? - zapytał starszy kapral.
- Jedynie na czas mojego tu pobytu - odrzekł Dennis.
Kapral skinął ręką i obaj ochroniarze po cichu wyszli.
Komandor podszedł do kozetki i rękami dotknął twarzy chłopca. Wyczuł pot i bijące ciepło, co sugerowało, że Jerry był trawiony gorączką. „Wybacz mi, chłopcze, że cię w to wciągnąłem” pomyślał komandor.
Wtem do sali weszła lekarka i z wyrzutem rzekła:
Pozostałe texty:
1 2 3 6535 6536 6537 6538 6539 10934 10935 10936
Texty - strona główna
- Medycy nikogo do ...
Jerry krzyknął z bó...
- Czego ode mnie ch...
- Może masz rację. ...
- Wszyscy to wiedzą...
- Mogę ci pogratulo...
- Schodź tam! - rze...
- Chciała dodatkowy...
- Widzę jak przez m...
Kyle uczynił tak, j...
- Niech pan na razi...
- Nie jesteś taki t...
- Jakie żądania?
- Promień lasera pr...
Kyle wstał i podsze...
Komandor wyszedł z ...
- Przynieść ci okul...
- Nie wiem jak się ...
- To prawda. Ale wt...
Wszystkie teksty
- Medycy nikogo do ...
Jerry krzyknął z bó...
- Czego ode mnie ch...
- Może masz rację. ...
- Wszyscy to wiedzą...
- Mogę ci pogratulo...
- Schodź tam! - rze...
- Chciała dodatkowy...
- Widzę jak przez m...
Kyle uczynił tak, j...
- Niech pan na razi...
- Nie jesteś taki t...
- Jakie żądania?
- Promień lasera pr...
Kyle wstał i podsze...
Komandor wyszedł z ...
- Przynieść ci okul...
- Nie wiem jak się ...
- To prawda. Ale wt...
Wszystkie teksty