- Jerry, otwórz!
Nastąpiła chwila cisza, nawet żadnego szmeru nie można było usłyszeć.
- Jesteś tam? - powtórzył.
Ale nadal nikt mu nie odpowiedział. „Może zasłabł” pomyślał i przez interkom rozkazał odblokowanie wejścia do kwatery chłopca.
Po kilkudziesięciu sekundach mógł już swobodnie wejść do środka, ale nie zastał tu nikogo. Niezmiernie go to zdziwiło. Komputer nie był wyłączony, drzwi widocznie zostały zablokowane od wewnątrz.
- Coś tu nie gra - stwierdził sam do siebie w pełnym zamyśleniu.
Obcy uważnie obserwował każdy gest zakładnika.
Kyle wykonał polecenia Adżanta, po czym wyłączył wideofon, oczekując na ruch obcego.
- Co miał oznaczać twój podniesiony głos? - zapytał obcy.
- Chciała dodatkowych szczegółów, więc ją zgromiłem. To jakiś podstęp. Ale teraz słyszę, że komandor i Jerry zostali znalezieni ranni.
- Mogę ci pogratulować, że go posłuchałeś. Tylko dzięki temu chłopak nie zdążył się wykrwawić.
- To prawda. Ale wtedy poczułem się upokorzony.
- Zastanawiające tylko, dlaczego ich najpierw zranił, a potem chciał ich ratować. Po raz pierwszy w takiej sytuacji. Uważam, że powinieneś chwilowo odpocząć. Daję ci dwutygodniowy urlop, który spędzisz na Polonie. Po tym okresie przejdziesz szczegółowe badania psychologiczne, z których się dowiemy czy jesteś zdolny do dalszej służby. Zrozumiano?


Pozostałe texty:
1 2 3 63 64 65 66 67 10934 10935 10936