- Ciśnienie spada - powtórzył na głos.
Podeszła do niego lekarka, która zapytała:
- Jak się pan czuje, panie komandorze?
- Majorze, pomóż mi ściągnąć ten opatrunek - poprosił Dennis.
- Nie można jeszcze - zaoponował major.
- Chcę tylko się dowiedzieć, czy coś zobaczę.
- Za wcześnie. Za kilka godzin czeka cię szczegółowe badania psychologiczne, z których się dowiemy czy jesteś zdolny do dalszej służby. Zrozumiano?
- Tak jest.
Chłopak wciąż leżał pogrążony w głębokim śnie. Koc starannie ukrywał jego ranną nogę i jedynie zabandażowana dłoń, która bezwładnie leżała koło głowy, świadczyła o wypadku. Nie znajdował się sam w tej sali. Przydzielono mu do ochrony dwóch żołnierzy, którzy mieli za zadanie nie tylko bronić przed kolejnym atakiem wrogich sił, ale także pilnować, by nikt nie został do niego dopuszczony. A wielu było chętnych, żeby go odwiedzać i nastąpiłby na Thunderze rozgardiasz. Wszyscy już wiedzieli, że obcy próbował go porwać i byli zadowoleni, że mu się to nie udało.
- On kiedyś będzie tak samo sławny jak jego ojciec - mawiali.
Jerry nie był nawet świadom, jakie wywołał zamiezanie. Spał, nie wiedząc co się wokół niego działo. Dla niego w tej chwili koszmar się skończył.
Do sali wszedł major Hendrix.
Komandor skinął głową na znak zgody, ale był zaniepokojony tym faktem. Syna zostawił samego kilka godzin wcześniej. Albo włóczy się gdzieś po statku, albo siedzi w swojej kwaterze i zapomniał o całym świecie. Tak i tak należy mu się reprymenda.
Tymczasem major dotarł już przed drzwi, ale nie rozwarły się, co świadczyło, że były zamknięte od wewnątrz, a więc chłopak musiał być w środku.
Hedrix zapukał i zawołał:


Pozostałe texty:
1 2 3 62 63 64 65 66 10934 10935 10936