Komandor miał już zamiar wstać, żeby się zobaczyć z chłopcem, ale major go powstrzymał, tłumacząc mu:
- Jerry żyje, hoć stracił sporo krwi. Przeszedł już transfuzję, ale nie odzyskał jeszcze przytomności.
- Muszę go chociaż dotknąć.
- Medycy nikogo do niego nie dopuszczają. A poza tym musisz odpocząć.
Dennis próbował poskładać myśli. Wiedział już, że to Jerry był tym brakującym elementem i że nie było żadnej walki. Ale próbował ułożyć cały przebieg tamtego zdarzenia, dlatego też zapytał:
- Co było z tym ciśnieniem?
- Nie myśl teraz o tym.
- Muszę wiedzieć.
- Dobrze. Ciśnienie sprężonego powietrza zaczęło spadać, prawdopodobnie na skutek przerwania ciągłości tego gazu, do maszyny zajmującej się chłodzeniem reaktora.
Komandor ostrożnie przekręcił rączkę z powrotem na swoje miejsce, starając się uniknąć styku z parą, żeby nie zostawić żadnych śladów, ale miał nadzieję, że obcy nie będzie chciał go zatrzymać. Jednak Adżant nie ruszył się ze swojego miejsca, tylko obserwował Jerry’ego aż do chwili, kiedy zniknął za zakrętem.
- Nie ma go już tu - powiadomił obcy.
Komandor odetchnął z ulgą, ale zaraz przypomniał sobie słowa ojca, które brzmiały: „… jak się czegoś boisz, to musisz się z tym zmierzyć”. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Stosując się do tej zasady musiałby zmierzyć się z całym światem. „… jak się czegoś boisz…” ciągle kłębiła mu się w głowie ta natrętna myśl. „Trzeba spojrzeć prosto w twarz śmerci” myślał apatycznie, „poboli jeszcze trochę, a potem nastąpi błogi stan”. Otworzył oczy i ujrzał przed sobą obcego, ale nie drgnął. Nie można uniknąć przeznaczenia i był już przygotowany na to, co się miało stać, pogodził się z myślą, że zostanie zabity. Sprawił to pewnie stan podgorączkowy, ale zaraz też odezwał się w nim bunt, chęć życia. Wyciągnął kryształ i przekazał wrogowi, mówiąc:
- Weź to w zamian za moją wolność.
Adżant kucnął i wziął do ręki kryształ, przysunął go bliżej do swojego wizjera i chwilę przyglądał się temu przedmiotowi. Wiedział co to jest i był zaskoczony, że ten strachliwy młokos posiadał jeden z najcenniejszych kamieni we Wszechświecie, ale nie wolno mu było go odebrać. Tylko NAGERU może zadecydować o losie kryształu i jego posiadacza. Został zwrócony chłopcu, który zawiedziony, że nie uda mu się obcego przekupić, z powrotem zawiesił na swojej szyi.
Obcy przyjrzał się teraz ranie Ziemianina i pokazał mu na mundur, mówiąc:
- Ściągnij to!
Chłopak nie zrozumiał i Adżant pociągnł za koszulę od samej szyi, sprawiając, że wszystkie guziki pourywały się i rozsypały na posadzce.
- Co robisz? - zapytał nastolatek, gdy została mu ściągnięta górna odzież, ukazując jego chude ramiona, pokryte gęsią skórką.


Pozostałe texty:
1 2 3 59 60 61 62 63 10934 10935 10936