Hendrix zaczął to czytać, a raczej tylko wzrokiem przeleciał po tekście, co zajęło mu jedynie kilkanaście sekund. Po czym rzekł:
- Twoje podanie zostaje odrzucone.
- Dlaczego?
- Zaznaczyłeś, żebyś został zwolniony ze względu na niedopełnienie obowiązków, z czym ja się nie zgadzam.
- Dałem się zaskoczyć. Co ze mnie za żołnierz. Nawet nie pamiętałem, gdzie pozostawił pistolet albo chociażby nóż.
- Czego ode mnie chcesz? - zapytał nastolatek, gdy została mu ściągnięta górna odzież, ukazując jego chude ramiona, pokryte gęsią skórką.
Tors zasłaniał jeszcze jedynie cienki podkoszulek, który jako jedyny utrzymał najdłużej swoją czystość i nie był jeszcze wciągnięty w sens tej wojny. Adżant mógł go jedynie przestrzec:
- Nie próbuj uciekać.
Słowa nie wywarły już na chłopcu żadnego wrażenia, ale uzmysłowiły mu, że wróg jest ciągle czujny. Przypomniał sobie, że jego położenie jest nieciekawe, wróg mógł z nim zrobić wszystko, co ci powiem.
Obcy odsunął się od kanapy, ciągle celując w głowę człowieka, po czym do niego rzekł:
- Wstawaj, tylko powoli!
Kyle podniósł się, unosząc lekko ręce.
- Zabijesz mnie teraz?
- Śpieszy ci się do śmierci? - odpowiedział Adżant pytaniem na pytanie i podszedł od tyłu człowieka.
Kyle zdążył jedynie odwrócić się twarzą ku wrogowi i w mgnieniu oka ujrzał, jak miotacz zbliżył się w stronę kolejnych schodów, żeby wydostać się z tego obniżenia. Gdy dopadł już pierwszych stopni, usłyszał z daleka:
- Poddaj się!
Jerry obejrzał się i zobaczył obcego przy tych schodach, przy których wcześniej on się znajdował. Teraz w niego była wycelowana broń, której widok sparaliżował Richardsona. Opamiętał się w chwili, gdy Adżant zaczął schodzić, i szybko zaczął się piąć w górę. Napastnik zauważył to i skierował swój miotacz laserowy obok chłopca. Chciał strzelić jedynie na postrach, myślał, że po tym się od razu podda, ale stało się inaczej. Co prawda promień lasera. Strach dodawał mu sił, ale pozbawił go racjonalnego myślenia. Nie wiedział dokąd biegnie, byle tylko jak najdalej od tamtego miejsca. Nie znał poziomu zerowego, nigdy tu jeszcze nie przebywał, gdyż jak słyszał nie wolno było włóczyć się tu po korytarzach. Na całym poziomie znajdowały się wyłącznie maszynownie, które były całkowicie skomputeryzowane i sterowane przez komputer pokładowy. Człowiek zjawiał się tu tylko w razie jakiegoś uszkodzenia. Było jeszcze coś, o czym nawet nie pomyślał.


Pozostałe texty:
1 2 3 6086 6087 6088 6089 6090 10934 10935 10936