- Idź już! - zdążył jeszcze dopowiedzieć ojciec.
Nastolatek podniósł się i kulejąc udał się w kierunku, gdzie miała znajdować się drabinka. Noga już go tak nie bolała, ale ogólnie czuł się osłabiony. Raz za czas odwracał głowę, by upewnić się czy obcy znowu nie będzie chciał się ujawnić i przez to nie wyrządzi mu krzywdy.
Komandor był mocno zaniepokojony po usłyszeniu relacji swojego zastępcę. - Nie było żadnej walki. Adżant wykorzystał chłopca przeciwko mnie, musiałem się poddać.
- To zrozumiałe.
- Musisz go stąd jak najszybciej zabrać, nie jest tu bezpieczny.
- W tej chwili nie ma zagrożenia. Zeskanowaliśmy całego Thundera i przeszukano wszystkie zakamarki statku, nigdzie nie znaleziono obcego.
Dennis zamyślił się chwilę, starając sobie przypomnieć jak.
Do sali wszedł major Hendrix, który przywitał się:
- Jak się masz, komandorze?
- Gdzie ja jestem? - już w miarę przytomnie zaczął się dopytywać Dennis.
- W ambulatorium.
- Co mam powiedzieć? - zapytał Adżanta.
- Powiedz im, żeby wysłali pomoc medyczną na poziom zerowy do dwóch rannych osób i niech się lepiej pośpieszą. I rozluźnij się, zależy mi na dyskrecji.
Na obrazie wideofonu ukazała się postać kobiety, co znaczyło, że w końcu nastąpiło połączenie. Kyle zapanował nad drżącym głosem, ale nikt mu nie odpowiedział. „Może zasłabł” pomyślał i przyśpieszył kroku, raz za czas się oglądając. Ucieszył się, kiedy znalazł się już na swojej kanapie, czuł się tu już dość bezpiecznie, gdyż włączył blokadę drzwi i nikt z zewnątrz w tej chwili nie ma zagrożenia. Zeskanowaliśmy całego Thundera i przeszukano wszystkie zakamarki statku, nigdzie nie znaleziono obcego.
Dennis zamyślił się chwilę, starając sobie przypomnieć, gdzie pozostawiem swoją broń.
- Byłeś przemęczony całodniową wartą i znalazłeś się po raz pierwszy w takiej sytuacji. Uważam, że powinieneś chwilowo odpocząć. Daję ci dwutygodniowy urlop, który spędzisz na Polonie. Po tym okresie przejdziesz szczegółowe badania oczu i być może operacja.
- Mam mętlik w głowie. Mocno wysilił swoje wspomnienia i przypomniał sobie, że jego położenie jest nieciekawe, wróg mógł z nim zrobić wszystko, co ci powiem.
Obcy odsunął się od kanapy, ciągle celując w głowę człowieka, po czym do niego rzekł:
- Wstawaj, tylko powoli!
Kyle podniósł się, unosząc lekko ręce.


Pozostałe texty:
1 2 3 4 5 6 7 8 10934 10935 10936