Oczy go strasznie piekły i łzawiły. Ogarnął go jeszcze większy niepokój o syna, którego starał się wywołać:
- Jerry!
Wtem Adżant doskoczył do komandora i cisnął nim do ściany, po czym wykręcił mu ręce do tyłu, aż syknął z bólu.
- Żyje i wzrok ma cały - powiedział obcy i wyciągnął komandorowi pasek, którym skrępował mu ręce.
Jerry rzeczywiście żył i tylko fakt, że nie wpatrywał się w źródło światła, jego oczy nie zostały uszkodzone. Ale krzyk ojca zmroził mu krew i bał się oglądnąć, gdyż nie wiedział co zastanie. Dopiero głos komandora uzmysłowił mu, że Adżant go nie zabił.
- Jerry, uciekaj!!! - krzyknął w języku słowiańskim komandor.
- Może odejść.
- Powiem mu to. Jerry, możesz iść, on cię puszcza wolno. Niedaleko jest reting. Wydostaniesz się stąd.
- A co z tobą? - zapytał cicho Jerry.
- O mnie się nie martw. Dam sobie radę.
- Wystarczy! - rozkazał obcy, doszedłszy do wniosku, że za zbyt długo rozmawiają w języku, w którym nic nie rozumiał. Obcy wiedział o tym, dlatego doszedł do wniosku i postanowił jeszcze sprawdzić, tak na wszelki wypadek, rdzeń reaktora.
Po kilku minutach był już prz nim i obszedłszy go ze wszystkich stron, nie stwierdził żadnego uszczerbku. Rozglądnął się po całym pomieszczeniu i przed oczami mignął mu kolor czerwony, co go zaraz zdziwiło. Dominowały tu kolory szarości i nie było żadnych, poza kolorem rdzenia, żywych barw. Skierował się w tamtą stronę i doszedł do krętych schodów, gdzie znalazł dużo rozlanej krwi. Powiało to dla niego grozą i zza pasa wyciągnął siedmiostrzałowy pistolet, relikt z ostatniego wieku. Ślady wyraźnie prowadziły w górę i tam też poszedł. Posuwał się blisko ściany, żeby nie zadeptać pozostawionych śladów. Wyszedłszy na ostatni stopień zauważył, że jest jeszcze około czterech metrów mocno zakrwawionej posadzki, a dalej tylko parę kropli niknące całkowicie w miejscach przyciemnionych.
Dennis w duchu przeklinał, że nie jest tu jaśniej, ale ministerstwo oszczędzało na wszystkim, co się dało, nawet na oświetleniu. Na przyszłość będzie musiał chodzić na ćwiczenia rehabilitacyjne. W jego krwi znaleziono niezidentyfikowaną substancję. Oddałam już próbkę do analizy. Niestety nie udał nam się całkowicie oczyścić rany.
- Kiedy odzyska przytomność?
- Nie wiem. Jest w silnym szoku i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się z niego otrząśnie.
Dennis był już po operacji oczu i teraz miał ściągany opatrunek. Nie dawali mu żadnej szansy, że kiedykolwiek będzie widział tak, jak przed wypadkiem. Ale łudził się, że cokolwiek zobaczy. Nie spodziewał się, że jest tak źle. Przed oczami ukazał mu się rozmyty obraz. Miał zachwianą ostrość widzenia, przez co nie mógł dojrzeć konturów, lecz jedynie zlewające się ze sobą barwy.


Pozostałe texty:
1 2 3 57 58 59 60 61 10934 10935 10936