- Dobrze. Ciśnienie sprężonego powietrza zaczęło spadać, prawdopodobnie na skutek przerwania ciągłości tego gazu, do maszyny zajmującej się chłodzeniem reaktora. Poszedłeś to sprawdzić…
- Tak, pamiętam to - zaczął odtwarzać w pamięci komandor. - Ktoś celowo zaczął spuszczać powietrze.
- Nie wiem jak się spotkałeś z Adżantem.
- Pamiętam krew.. dużo krwi… była wszędzie… na ścianach, schodach, podłodze… nie moja.
- Powinieneś odpocząć - zadecydował major i po chwili dodał, ruszając się z miejsca: - Gorączka ci wzmaga.
- Zostań jeszcze - rzekł Dennis, chwyciwszyza ramię swojego zastępcę. - Nie było żadnej walki. Adżant wykorzystał chłopca przeciwko mnie, musiałem się poddać.
- To zrozumiałe.
- Musisz go stąd jak najszybciej zabrać, nie jest tu bezpieczny.
- W tej chwili nie ma zagrożenia. Zeskanowaliśmy całego Thundera i przeszukano wszystkie zakamarki statku, nigdzie nie znaleziono obcego.
Dennis zamyślił się chwilę, starając sobie przypomnieć, gdzie pozostawiem swoją broń.
- Byłeś przemęczony całodniową wartą i znalazłeś się po raz pierwszy coś takiego się przydarzyło.
Kyle wstał i podszedł do stolika, na którym leżała kartka. Wziął ją i powróciwszy do majora, przekazał mu tę kartkę, mówiąc:
- To moje podanie o zwolnienie ze służby.
Hendrix zaczął to czytać, a raczej tylko wzrokiem przeleciał po tekście, co zajęło mu jedynie kilkanaście sekund. Po czym rzekł:
- Twoje podanie zostaje odrzucone.
- Dlaczego?
- Obcy go obezwładnił i nie może tego sobie darować.
- Teraz ty mnie zastępujesz. Wiesz jak masz postąpić?


Pozostałe texty:
1 2 3 5503 5504 5505 5506 5507 10934 10935 10936