- Co mam powiedzieć? - zapytał Adżanta.
- Powiedz im, żeby wysłali pomoc medyczną na poziom zerowy.
- To dziwne.
- Też tak uważałem. Sądziłem, że to jakiś podstęp?
- Nie.
- Zabijesz mnie teraz?
- Śpieszy ci się do śmierci? - odpowiedział Adżant pytaniem na pytanie i podszedł od tyłu człowieka.
Kyle zdążył jedynie odwrócić się twarzą ku wrogowi i w mgnieniu oka ujrzał, jak miotacz zbliżył się w stronę swojej kwatery, ale z każdym krokiem jego niepokój narastał i miał wrażenie, że go ktoś obserwuje.
- Kyle, to ty? - znowu się odezwał - Graham?
Za każdym pytaniem następowała zupełna cisza. „Jaja sobie ze mnie ktoś robi” pomyślał i przez interkom rozkazał odblokowanie wejścia do kwatery chłopca.
Po kilkudziesięciu minut. Że też akurat musiało trafić na tak strachliwego szczeniaka. Jest całkowicie niepodobny do swojego ojca, wręcz istne przeciwieństwo. NAGERU będzie rozczarowany.
Obcy chciał sprawdzić puls chłopca na tętnicy szyjnej, ale nic nie wyczuł. Powodem tego faktu była z pewnością zbroja, ale widok lekko unoszącej się klatki piersiowej oznaczał, że Jerry ciągle żył. Pocieszyło to Adżanta,bo już zaczął go niepokoić zbyt długi sen zakładnika. Postanowił go wybudzić. Zostawił na chwilę chłopca i poszedł poszukać czegokolwiek, co mogłoby go obudzić. Wkrótce znalazł wydobywającą się parę z rury, która była podłączona do jednej z maszyn napędzanych gorącym powietrzem i zajmujących się chłodzeniem reaktora. Poszedłeś to sprawdzić…
- Tak, pamiętam to - zaczął odtwarzać w pamięci komandor. - Ktoś celowo zaczął spuszczać powietrze.
- Nie wiem jak się spotkałeś z Adżantem.
- Pamiętam krew.. dużo krwi… była wszędzie… na ścianach, schodach, podłodze… nie moja.
- Powinieneś odpocząć - zadecydował major i po chwili dodał, ruszając się z miejsca: - Gorączka ci wzmaga.
- Zostań jeszcze - rzekł Dennis, chwyciwszyza ramię swojego zastępcę. - Nie było żadnej walki. Adżant wykorzystał chłopca przeciwko mnie, musiałem się poddać.
- To zrozumiałe.
- Musisz go stąd jak najszybciej zabrać, nie jest tu bezpieczny.
- W tej chwili nie ma zagrożenia. Zeskanowaliśmy całego Thundera i przeszukano wszystkie zakamarki statku, nigdzie nie znaleziono obcego.
Pozostałe texty:
1 2 3 51 52 53 54 55 10934 10935 10936
- Powiedz im, żeby wysłali pomoc medyczną na poziom zerowy.
- To dziwne.
- Też tak uważałem. Sądziłem, że to jakiś podstęp?
- Nie.
- Zabijesz mnie teraz?
- Śpieszy ci się do śmierci? - odpowiedział Adżant pytaniem na pytanie i podszedł od tyłu człowieka.
Kyle zdążył jedynie odwrócić się twarzą ku wrogowi i w mgnieniu oka ujrzał, jak miotacz zbliżył się w stronę swojej kwatery, ale z każdym krokiem jego niepokój narastał i miał wrażenie, że go ktoś obserwuje.
- Kyle, to ty? - znowu się odezwał - Graham?
Za każdym pytaniem następowała zupełna cisza. „Jaja sobie ze mnie ktoś robi” pomyślał i przez interkom rozkazał odblokowanie wejścia do kwatery chłopca.
Po kilkudziesięciu minut. Że też akurat musiało trafić na tak strachliwego szczeniaka. Jest całkowicie niepodobny do swojego ojca, wręcz istne przeciwieństwo. NAGERU będzie rozczarowany.
Obcy chciał sprawdzić puls chłopca na tętnicy szyjnej, ale nic nie wyczuł. Powodem tego faktu była z pewnością zbroja, ale widok lekko unoszącej się klatki piersiowej oznaczał, że Jerry ciągle żył. Pocieszyło to Adżanta,bo już zaczął go niepokoić zbyt długi sen zakładnika. Postanowił go wybudzić. Zostawił na chwilę chłopca i poszedł poszukać czegokolwiek, co mogłoby go obudzić. Wkrótce znalazł wydobywającą się parę z rury, która była podłączona do jednej z maszyn napędzanych gorącym powietrzem i zajmujących się chłodzeniem reaktora. Poszedłeś to sprawdzić…
- Tak, pamiętam to - zaczął odtwarzać w pamięci komandor. - Ktoś celowo zaczął spuszczać powietrze.
- Nie wiem jak się spotkałeś z Adżantem.
- Pamiętam krew.. dużo krwi… była wszędzie… na ścianach, schodach, podłodze… nie moja.
- Powinieneś odpocząć - zadecydował major i po chwili dodał, ruszając się z miejsca: - Gorączka ci wzmaga.
- Zostań jeszcze - rzekł Dennis, chwyciwszyza ramię swojego zastępcę. - Nie było żadnej walki. Adżant wykorzystał chłopca przeciwko mnie, musiałem się poddać.
- To zrozumiałe.
- Musisz go stąd jak najszybciej zabrać, nie jest tu bezpieczny.
- W tej chwili nie ma zagrożenia. Zeskanowaliśmy całego Thundera i przeszukano wszystkie zakamarki statku, nigdzie nie znaleziono obcego.
Pozostałe texty:
1 2 3 51 52 53 54 55 10934 10935 10936
Texty - strona główna
- Cinienie jest już...
- Chciała dodatkowy...
- Jaki znak?
-...
- Żywego mnie nie d...
- Musisz go stąd ja...
- Zastanawiające ty...
Komandor odetchnął ...
Chłopak wciąż leżał...
- Co z nim? - zapyt...
- Ciśnienie spada -...
Gorąca para z głośn...
- Ja i mój zastępca...
Jerry obejrzał się ...
- Zgubiłem paszport...
Po plecach żołnierz...
- Nie wiem jak się ...
- I jak? - dopytywa...
- Czego ode mnie ch...
Kyle uczynił tak, j...
Wszystkie teksty
- Cinienie jest już...
- Chciała dodatkowy...
- Jaki znak?
-...
- Żywego mnie nie d...
- Musisz go stąd ja...
- Zastanawiające ty...
Komandor odetchnął ...
Chłopak wciąż leżał...
- Co z nim? - zapyt...
- Ciśnienie spada -...
Gorąca para z głośn...
- Ja i mój zastępca...
Jerry obejrzał się ...
- Zgubiłem paszport...
Po plecach żołnierz...
- Nie wiem jak się ...
- I jak? - dopytywa...
- Czego ode mnie ch...
Kyle uczynił tak, j...
Wszystkie teksty