- Przynieść ci okulary?
- Wtedy to już na pewno będę ślepy. Ale niech będzie.
Chwilę później Dennis założył czarne okulary przeciwsłoneczne i z sarkazmem powiedział:
- Brakuje jeszcze mi tylko laseczki albo pieska. Jak wyglądam?
- Jak agent kontrwywiadu.
- Czasami żałuję, że nim nie zostałem. Praca jest spokojniejsza i bzpieczniejsza.
Dennis usiadłszy na krześle zatopił się w myślach. „Dlaczego jeszcze żyję?” zastanawiał się. „Ten rajd im się nie powiódł, nadszarpnęło to z pewnością dumę NAGERU. Czy będzie się chciał zemścić? Jeśli tak, to musimy być przygotowani”u się w głowie ta natrętna myśl. „Trzeba spojrzeć prosto w twarz śmerci” myślał apatycznie, „poboli jeszcze trochę, a potem nastąpi błogi stan”. Otworzył oczy i ujrzał przed sobą obcego, ale nie drgnął. Nie można uniknąć przeznaczenia i był już przygotowany na to, co się miało stać, pogodził się z myślą, że zostanie zabity. Sprawił to pewnie stan podgorączkowy, ale zaraz też odezwał się w nim bunt, chęć życia. Wyciągnął kryształ i przekazał wrogowi, mówiąc:
- Weź to w zamian za moją wolność.
Adżant kucnął i wziął do ręki kryształ, przysunął go bliżej do swojego wizjera i chwilę przyglądał się przez chwilę chłopcu, po czym przeszukał jego wszystkie kieszenie oficera i znalazłszy paszport, wyciągnął i schował go jako kolejną zdobycz wojenną.
Teraz musiał jak najszybciej zabrać, nie jest tu bezpieczny.
- W tej chwili to niemożliwe. Wszyscy są zajęci usuwaniem szkód, które wyrządziły asteroidy - odezwał się Hendrix i dodał: - Pójdę sprawdzić.
- Nie, majorze. Będziesz tu bardziej potrzebny.


Pozostałe texty:
1 2 3 5135 5136 5137 5138 5139 10934 10935 10936