Jerry nie dotarł do poziomu pierwszego, jego oczy zaszły mgłą i osunął się, spadając kilka metrów w dół. Obcy zdążył podbiec pod drabinkę i złapał bezwładnego chłopca, po czym na rekach przeniósł go w miejsce, gdzie leżał jego ojciec. Tam go położył i sprawdził jego parametry życiowe. Jeszcze żył, ale jego prowizoryczny opatrunek już nasiąkł krwią. Teraz Adżant musiał zacząć działać. Jerry był za cenny, żeby pozwolić mu umrzeć.
Kyle położył się na kanapie w swojej waterze. Był solidnie zmęczony całodniową wartą i znalazłeś się po raz pierwszy w takiej sytuacji. Uważam, że powinieneś chwilowo odpocząć. Daję ci dwutygodniowy urlop, który spędzisz na Polonie. Po tym okresie przejdziesz szczegółowe badania psychologiczne, z których się dowiemy czy jesteś zdolny do dalszej służby. Zrozumiano?
- Tak jest.
Chłopak wciąż leżał pogrążony w głębokim śnie. Koc starannie ukrywał jego ranną nogę i jedynie zabandażowana dłoń, która bezwładnie leżała koło głowy, świadczyła o wypadku. Nie znajdował się sam w tej sali. Przydzielono mu do ochrony dwóch żołnierzy, którzy mieli za zadanie nie tylko bronić przed kolejnym atakiem wrogich sił, ale także pilnować, by nikt nie został do niego dopuszczony. A wielu było chętnych, żeby go odwiedzać i nastąpiłby na Thunderze rozgardiasz. Wszyscy już wiedzieli, że obcy próbował go porwać i byli zadowoleni, że mu się to nie udało.
- On kiedyś będzie tak samo sławny jak jego ojciec - mawiali.
Jerry nie był nawet świadom, jakie wywołał zamiezanie. Spał, nie wiedząc co się wokół niego działo. Dla niego w tej chwili koszmar się skończył.
Do sali wszedł komandor Richardson, trzymając się ramienia jednego żołnierza o stopniu starszego kaprala. Obaj wartownicy stanęli na baczność i zasalutował.
- Spocznij! - rzekł major. - Siadaj! Chcę z tobą porozmawiać. Co się stało?
- Zgubiłem paszport - wytłumaczył się żołnierz.
- To jeszcze nie powód, żeby ze skóry wyłazić. Twój paszport pewnie obcy zabrał. Nieraz tak robią. Na Polonie wyrobisz sobie kopię. Ale tobie z pewnością chodzi o co innego?
- To prawda. Pokonał mnie, a ja nie mogłem się bronić - przyznał się Kyle.
- Opowiedz, jak to było.
Pozostałe texty:
1 2 3 5042 5043 5044 5045 5046 10934 10935 10936
Kyle położył się na kanapie w swojej waterze. Był solidnie zmęczony całodniową wartą i znalazłeś się po raz pierwszy w takiej sytuacji. Uważam, że powinieneś chwilowo odpocząć. Daję ci dwutygodniowy urlop, który spędzisz na Polonie. Po tym okresie przejdziesz szczegółowe badania psychologiczne, z których się dowiemy czy jesteś zdolny do dalszej służby. Zrozumiano?
- Tak jest.
Chłopak wciąż leżał pogrążony w głębokim śnie. Koc starannie ukrywał jego ranną nogę i jedynie zabandażowana dłoń, która bezwładnie leżała koło głowy, świadczyła o wypadku. Nie znajdował się sam w tej sali. Przydzielono mu do ochrony dwóch żołnierzy, którzy mieli za zadanie nie tylko bronić przed kolejnym atakiem wrogich sił, ale także pilnować, by nikt nie został do niego dopuszczony. A wielu było chętnych, żeby go odwiedzać i nastąpiłby na Thunderze rozgardiasz. Wszyscy już wiedzieli, że obcy próbował go porwać i byli zadowoleni, że mu się to nie udało.
- On kiedyś będzie tak samo sławny jak jego ojciec - mawiali.
Jerry nie był nawet świadom, jakie wywołał zamiezanie. Spał, nie wiedząc co się wokół niego działo. Dla niego w tej chwili koszmar się skończył.
Do sali wszedł komandor Richardson, trzymając się ramienia jednego żołnierza o stopniu starszego kaprala. Obaj wartownicy stanęli na baczność i zasalutował.
- Spocznij! - rzekł major. - Siadaj! Chcę z tobą porozmawiać. Co się stało?
- Zgubiłem paszport - wytłumaczył się żołnierz.
- To jeszcze nie powód, żeby ze skóry wyłazić. Twój paszport pewnie obcy zabrał. Nieraz tak robią. Na Polonie wyrobisz sobie kopię. Ale tobie z pewnością chodzi o co innego?
- To prawda. Pokonał mnie, a ja nie mogłem się bronić - przyznał się Kyle.
- Opowiedz, jak to było.
Pozostałe texty:
1 2 3 5042 5043 5044 5045 5046 10934 10935 10936
Texty - strona główna
Teraz wyraźnym głos...
- Coś tu nie gra - ...
Kyle zamarł z przes...
Nastolatek podniósł...
Adżant kucnął i wzi...
- Jak agent kontrwy...
Jerry gorączkowo my...
- Dałem się zaskocz...
- Nie ruszaj się!
Dennis w duchu prze...
Podeszła do niego l...
Komandor odwrócił s...
Komandor miał już z...
Komandor był mocno ...
- Brakuje jeszcze m...
- Wyślijcie kogoś n...
- Muszę wiedzieć.
- Tak jest.
Ch...
- Mów po silwarsku ...
Wszystkie teksty
Teraz wyraźnym głos...
- Coś tu nie gra - ...
Kyle zamarł z przes...
Nastolatek podniósł...
Adżant kucnął i wzi...
- Jak agent kontrwy...
Jerry gorączkowo my...
- Dałem się zaskocz...
- Nie ruszaj się!
Dennis w duchu prze...
Podeszła do niego l...
Komandor odwrócił s...
Komandor miał już z...
Komandor był mocno ...
- Brakuje jeszcze m...
- Wyślijcie kogoś n...
- Muszę wiedzieć.
- Tak jest.
Ch...
- Mów po silwarsku ...
Wszystkie teksty