- Żyje i wzrok ma cały - powiedział obcy i wyciągnął komandorowi pasek, którym skrępował mu ręce.
Jerry rzeczywiście żył i tylko fakt, że nie wpatrywał się w źródło światła, jego oczy nie zostały uszkodzone. Ale krzyk ojca zmroził mu krew i bał się oglądnąć, gdyż nie wiedział co zastanie. Dopiero głos komandora uzmysłowił mu, że Adżant go nie zabił.
- Jerry, uciekaj!!! - krzyknął w języku słowiańskim komandor.
- Może odejść.
- Powiem mu to. Jerry, możesz iść, on cię puszcza wolno. Niedaleko jest reting. Wydostaniesz się stąd.
- A co z tobą? - zapytał cicho Jerry.
- O mnie się nie martw. Dam sobie radę.
- Wystarczy! - rozkazał obcy, doszedłszy do wniosku, że za zbyt długo rozmawiają w języku, w którym nic nie rozumiał.
- Idź już! - zdążył jeszcze dopowiedzieć ojciec.
Nastolatek podniósł się i kulejąc udał się w kierunku, gdzie miała znajdować się drabinka. Noga już go tak nie bolała, ale ogólnie czuł się osłabiony. Raz za czas odwracał głowę, by upewnić się czy obcy znowu nie będzie chciał się ujawnić i przez to nie wyrządzi mu krzywdy.
Komandor był mocno zaniepokojony po usłyszeniu relacji swojego zastępcę. - Nie było żadnej walki. Adżant wykorzystał chłopca przeciwko mnie, musiałem się poddać.
- To zrozumiałe.
- Musisz go stąd jak najszybciej zabrać, nie jest tu bezpieczny.
- W tej chwili nie ma zagrożenia. Zeskanowaliśmy całego Thundera i przeszukano wszystkie zakamarki statku, nigdzie nie znaleziono obcego.
Dennis zamyślił się chwilę, starając sobie przypomnieć o co chodzi.
- Cinienie jest już w normie. Nic nie pamiętasz?
- Mam tylko szum. Pomóż mi przypomnieć sobie cokolwiek.
- Nie wiem czy powinienem.
- Potraktuj to jak rozkaz.


Pozostałe texty:
1 2 3 44 45 46 47 48 10934 10935 10936