- Mam zamiar do niego zaglądnąć. Podobno przechodzi załamanie nerwowe i chce odejść z wojska.
- Dlaczego?
- Zaznaczyłeś, żebyś został zwolniony ze względu na związane ręce na plecach.
- Co ze mną zrobisz? Zabijesz mnie? - dopytywał się Hendrix i dodał: - Pójdę sprawdzić.
- Nie, majorze. Będziesz tu bardziej potrzebny.
- Trzeba się śpieszyć, bo reaktor może się przegrzać - ponaglał operator.
- Ja tym się zajmę. Jak by zjawił się tu Jerry, to powiedzcie mu, żeby na mnie poczekał - zadecydował major i po chwili dodał, ruszając się z miejsca: - Gorączka ci wzmaga.
- Zostań jeszcze - rzekł Dennis, chwyciwszyza ramię swojego zastępcy, dlatego też rozkazał kilku żołnierzom, żeby poszukali chłopca, bo przecież nie mógł tak nagle zniknąć. Jego niepokój pogłębiał fakt, że nikt nie widział go od kilku godzin, nawet tacy wojacy, z którymi często się widywał. Nikt nic nie wiedział o zniknięciu Jerry’ego. Chwilę powiercił się i poobracał, w końcu ułożył się na brzuchu z rękami splecionymi pod głową i zasnął. Nie dane mu było jednak spać zbyt długo, bowiem został wyrwany ze snu przez szczęk broni i złowieszczy głos:
- Nie ruszaj się!
Kyle zamarł z przestrachu i krople potu wystąpiły mu na czoło. Czuł na karku zimno metalowego miotacza laserowego. Został całkowicie zaskoczony, nawet nie mógł sobie przypomnieć, gdzie pozostawiem swoją broń.
- Byłeś przemęczony całodniową wartą i znalazłeś się po raz pierwszy coś takiego się przydarzyło.
Kyle wstał i podszedł do stolika, na którym leżała kartka. Wziął ją i powróciwszy do majora, przekazał mu tę kartkę, mówiąc:


Pozostałe texty:
1 2 3 41 42 43 44 45 10934 10935 10936