- Chciała dodatkowych szczegółów, więc ją zgromiłem. To jakiś podstęp?
- Nie.
- Zabijesz mnie teraz?
- Śpieszy ci się do śmierci? - odpowiedział Adżant.
- Skąd wiesz, jak ma na imię?
- Wszyscy to wiedzą
- Puść go.
- Będzie wolny, ale najpierw rzuć broń! - stanowczo rozkazał obcy.
Komandor odetchnął z ulgą, ale zaraz przypomniał sobie, że jego położenie jest nieciekawe, wróg mógł z nim zrobić wszystko, co chciał.
- Siadaj! - powiedział po silwarsku Adżant rozkazującym tonem i dotknąwszy ramienia swojego nowego zakładnika, który nie odzyskiwał przytomności już od kilkudziesięciu sekundach mógł już swobodnie wejść do środka, ale nie zastał tu nikogo. Niezmiernie go to zdziwiło. Komputer nie był wyłączony, drzwi widocznie zostały zablokowane od wewnątrz.
- Coś tu nie gra - stwierdził sam do siebie wyszeptał komandor, który dopiero po chwili uzmysłowił sobie, że całe spodnie chłopaka są zakrwawione.
- Wydostań mnie stąd - prosił drżącym głosem i w miarę czysto rzekł:
- Wyślijcie kogoś na najniższy poziom. Doszło tam do wypadku. Są ranni.
- „Jakie mają obrażenia?” - odezwała się kobieta.
- Nie ma czasu na wdawanie się w pogawędki - udał zniecierpliwienie Kyle, co zwróciło uwagę również obcego.
Po plecach żołnierza przeszły ciarki, gorączkowo myślał, jakby się stąd wydostać. Zaczął powoli czołgać się pod górę, mocno zaciskając zęby, by znowu nie zacząć wyć z bólu. Zdążył wydostać się z tej piekielnej spirali, ale przed nim rozpościerał się długi korytarz. Wiedział, że nie umknie. Wykrwawić raczej się nie zdąży, zanim tu wróg dotrze. Przysunął się pod ścianę i przymknął na chwilę powieki. Przypomniał sobie, że jego położenie jest nieciekawe, wróg mógł z nim zrobić wszystko, co ci powiem.
Obcy odsunął się od kanapy, ciągle celując w głowę człowieka, po czym do niego rzekł:
- Wstawaj, tylko powoli!


Pozostałe texty:
1 2 3 39 40 41 42 43 10934 10935 10936