- Nie wiem czy powinienem.
- Potraktuj to jak rozkaz.
- Podejrzewamy, że stoczyłeś walkę z Adżantem. Świadczą o tym obrażenia ciała, znaleziony złamany nóż i znak na twojej twarzy.
- Jaki znak?
- Kilka linii wzajemnie przecinających się. To symbol Adżanty. Taki sam znaleźliśmy na rękojeści noża.
Komandor próbował wyobrazić sobie Adżanta, z którym miał niby stoczyć walkę. Coś zaczęło mu świtać w głowie, ale samej walki nie mógł sobie przypomnieć. Zdawało mu się, że brakuje jakiegoś istotnego elementu.
- Jak mnie znaleziono? - ciągle dopytywał się Hendrix.
- Myślałem tylko o sobie, żeby mieć w końcu chłopca koło siebie, a tymczasem jego nie powinno tu być.
- Nie powinieneś się tym zadręczać. Wszyscy jesteśmy winni. To było takie lgiczne, że wykorzystają rój asteroidów i sabotują. Dziwię się tylko, że wysłali tylko jednego swojego żołnierza.
- Bo jeden jest wystarczający, żeby uprowadzić chłopca.
- Chyba nie podejrzewasz…?
- To nie był przypadek. On powiedział, że Jerry należy już do NAGERU. Słyszysz to? Przywłaszczył sobie mojego syna. Wiedzą, że wysyłam go na Polon, nie będzie też tam bezpieczny. Powinienem go odesłać na Ziemię.


Pozostałe texty:
1 2 3 3765 3766 3767 3768 3769 10934 10935 10936