- Zastanawiające tylko, dlaczego ich najpierw zranił, a potem chciał ich ratować. Po raz pierwszy coś takiego się przydarzyło.
Kyle wstał i podszedł do stolika, na którym leżała kartka. Wziął ją i powróciwszy do majora, przekazał mu tę kartkę, mówiąc:
- To moje podanie o zwolnienie ze służby.
Hendrix zaczął to czytać, a raczej tylko wzrokiem przeleciał po tekście, co zajęło mu jedynie kilkanaście sekund. Po czym rzekł:
- Twoje podanie zostaje odrzucone.
- Dlaczego?
- Zaznaczyłeś, żebyś został zwolniony ze względu na niedopełnienie obowiązków, z czym ja się nie zgadzam.
- Dałem się zaskoczyć. Co ze mnie za żołnierz. Nawet nie pamiętałem, gdzie pozostawił pistolet albo chociażby nóż.
- Czego ode mnie chcesz?
- Chcę, żebyś swojego syna nauczył życia.
- Co to ma znaczyć?
- On należy do NAGERU - odpowiedział Adżant.
- Skąd wiesz, jak ma na imię?
- Wszyscy to wiedzą
- Puść go.
- Będzie wolny, ale najpierw rzuć broń! - stanowczo rozkazał obcy.
Komandor powoli opuścił pistolet i rzucił go na podłogę.
- Kopnij go dalej - zażądał obcy.
Oficer usłuchał, oczekując co będzie dalej. Teraz wróg miał go na muszce i nie był w stanie ani sobie, ani synowi pomóc. Sam siebie w myślach zgromił za nieostrożność i brak odpowiedzialności, jaka spoczywała na niego za statek i jego załogę. Czuł, że ich wszystkich zawiódł, ale nie mógł sobie przypomnieć jak.
Do sali wszedł major Hendrix, który przywitał się:


Pozostałe texty:
1 2 3 34 35 36 37 38 10934 10935 10936