- Nic ci nie powiem! - powtórzył komandor.
- Może odejść.
- Powiem mu to. Jerry, możesz iść, on cię puszcza wolno. Niedaleko jest reting. Wydostaniesz się stąd.
- A co z tobą? - zapytał cicho Jerry.
- O mnie się nie martw. Dam sobie radę.
- Wystarczy! - rozkazał obcy, doszedłszy do wniosku, że za zbyt długo rozmawiają w języku, w którym nic nie rozumiał. Obcy wiedział o tym, dlatego doszedł do wniosku i postanowił jeszcze sprawdzić, tak na wszelki wypadek, rdzeń reaktora.
Po kilku minutach był już prz nim i obszedłszy go ze wszystkich stron, nie stwierdził żadnego uszczerbku. Rozglądnął się po całym pomieszczeniu i przed oczami mignął mu kolor czerwony, co go zaraz zdziwiło. Dominowały tu kolory szarości i nie było żadnych, poza kolorem rdzenia, żywych barw. Skierował się w tamtą stronę i doszedł do krętych schodów, gdzie znalazł dużo rozlanej krwi. Powiało to dla niego grozą i zza pasa wyciągnął siedmiostrzałowy pistolet, relikt z ostatniego wieku. Ślady wyraźnie prowadziły w górę i tam też poszedł. Posuwał się blisko ściany, żeby nie zadeptać pozostawionych śladów. Wyszedłszy na ostatni stopień zauważył, że jest jeszcze około czterech metrów mocno zakrwawionej posadzki, a dalej tylko parę kropli niknące całkowicie w miejscach przyciemnionych.
Dennis w duchu przeklinał, że nie jest tu jaśniej, ale ministerstwo oszczędzało na wszystkim, co się dało, nawet na oświetleniu. Na przyszłość będzie musiał chodzić na ćwiczenia rehabilitacyjne. W jego krwi znaleziono niezidentyfikowaną substancję. Oddałam już próbkę do analizy. Niestety nie udał nam się całkowicie oczyścić rany.
- Kiedy odzyska przytomność?
- Nie wiem. Jest w silnym szoku i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się z niego otrząśnie.
Dennis był już po operacji oczu i teraz miał ściągany opatrunek. Nie dawali mu żadnej szansy, że kiedykolwiek będzie widział tak, jak przed wypadkiem. Ale łudził się, że cokolwiek zobaczy. Nie spodziewał się, że jest tak źle. Przed oczami ukazał mu się rozmyty obraz. Miał zachwianą ostrość widzenia, przez co nie mógł dojrzeć konturów, lecz jedynie zlewające się ze sobą barwy.
- I jak? - dopytywał się Dennis.
- Dzięki jednemu żołnierzowi. Tylko mnie zdziwił fakt, że nie było go z wami…
Pozostałe texty:
1 2 3 29 30 31 32 33 10934 10935 10936
- Może odejść.
- Powiem mu to. Jerry, możesz iść, on cię puszcza wolno. Niedaleko jest reting. Wydostaniesz się stąd.
- A co z tobą? - zapytał cicho Jerry.
- O mnie się nie martw. Dam sobie radę.
- Wystarczy! - rozkazał obcy, doszedłszy do wniosku, że za zbyt długo rozmawiają w języku, w którym nic nie rozumiał. Obcy wiedział o tym, dlatego doszedł do wniosku i postanowił jeszcze sprawdzić, tak na wszelki wypadek, rdzeń reaktora.
Po kilku minutach był już prz nim i obszedłszy go ze wszystkich stron, nie stwierdził żadnego uszczerbku. Rozglądnął się po całym pomieszczeniu i przed oczami mignął mu kolor czerwony, co go zaraz zdziwiło. Dominowały tu kolory szarości i nie było żadnych, poza kolorem rdzenia, żywych barw. Skierował się w tamtą stronę i doszedł do krętych schodów, gdzie znalazł dużo rozlanej krwi. Powiało to dla niego grozą i zza pasa wyciągnął siedmiostrzałowy pistolet, relikt z ostatniego wieku. Ślady wyraźnie prowadziły w górę i tam też poszedł. Posuwał się blisko ściany, żeby nie zadeptać pozostawionych śladów. Wyszedłszy na ostatni stopień zauważył, że jest jeszcze około czterech metrów mocno zakrwawionej posadzki, a dalej tylko parę kropli niknące całkowicie w miejscach przyciemnionych.
Dennis w duchu przeklinał, że nie jest tu jaśniej, ale ministerstwo oszczędzało na wszystkim, co się dało, nawet na oświetleniu. Na przyszłość będzie musiał chodzić na ćwiczenia rehabilitacyjne. W jego krwi znaleziono niezidentyfikowaną substancję. Oddałam już próbkę do analizy. Niestety nie udał nam się całkowicie oczyścić rany.
- Kiedy odzyska przytomność?
- Nie wiem. Jest w silnym szoku i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się z niego otrząśnie.
Dennis był już po operacji oczu i teraz miał ściągany opatrunek. Nie dawali mu żadnej szansy, że kiedykolwiek będzie widział tak, jak przed wypadkiem. Ale łudził się, że cokolwiek zobaczy. Nie spodziewał się, że jest tak źle. Przed oczami ukazał mu się rozmyty obraz. Miał zachwianą ostrość widzenia, przez co nie mógł dojrzeć konturów, lecz jedynie zlewające się ze sobą barwy.
- I jak? - dopytywał się Dennis.
- Dzięki jednemu żołnierzowi. Tylko mnie zdziwił fakt, że nie było go z wami…
Pozostałe texty:
1 2 3 29 30 31 32 33 10934 10935 10936
Texty - strona główna
- Nie bardzo rozumi...
- Tam też nie miał ...
Na obrazie wideofon...
- Niech pan na razi...
Na obrazie wideofon...
- Oczywiście.
...
Komandor podszedł d...
- Zabijesz mnie ter...
Obcy nie poruszył s...
- Ja i mój zastępca...
Jerry krzyknął z bó...
Chwilę później Denn...
- Byłeś przemęczony...
- Nie bardzo rozumi...
- To prawda. Ale wt...
- Będzie wolny, ale...
- Chciała dodatkowy...
- Twoje podanie zos...
- Nie powinieneś si...
Wszystkie teksty
- Nie bardzo rozumi...
- Tam też nie miał ...
Na obrazie wideofon...
- Niech pan na razi...
Na obrazie wideofon...
- Oczywiście.
...
Komandor podszedł d...
- Zabijesz mnie ter...
Obcy nie poruszył s...
- Ja i mój zastępca...
Jerry krzyknął z bó...
Chwilę później Denn...
- Byłeś przemęczony...
- Nie bardzo rozumi...
- To prawda. Ale wt...
- Będzie wolny, ale...
- Chciała dodatkowy...
- Twoje podanie zos...
- Nie powinieneś si...
Wszystkie teksty