- A co z tobą? - zapytał cicho Jerry.
- O mnie się nie martw. Dam sobie radę.
- Wystarczy! - rozkazał obcy, doszedłszy do wniosku, że za zbyt długo rozmawiają w języku, w którym nic nie rozumiał. Obcy wiedział o tym, dlatego doszedł do wniosku Jerry
Wtem usłyszeli czyjeś kroki. Napastnik zakrył usta chłopcu i podniósłszy go, ukrył się za załomem, w przyciemnionym miejscu. Było to idealne miejsce, żeby obserwować wszystko wokół, nie będąc jednak samemu zauważonym. Kroki stały się wyraźniejsze i chwilę później jakaś sylwetka minęła ich kryjówkę. Adżant zdumiał się jakie ma szczście. Znał tę osobę. To był ojciec chłopca i główny dowódca tego statku. Wystarczyłby jeden krótki strzał, by zmienić bieg historii, ale nie uczynił tego. NAGERU nie wydał takiego rozkazu, a samowolka była niedopuszczalna i surowo karana.
Chłopiec również zauważył ojca, był bezsilny, ze nie może go ostrzec. Miał nadzieję, że obcy nie będzie chciał go zabijać, bo na jego rodzimej planecie obezwładnienie przeciwnika jest wyżej cenione niż jego zabicie. Obszukał jego wszystkie kieszenie oficera i znalazłszy paszport, wyciągnął i schował go jako kolejną zdobycz wojenną.
Teraz musiał jak najszybciej dostać się doswojego myśliwca i opuścić ten statek, nie będąc zauważonym..
Komandor leżał na kozetce, opatulony miękkim kocem. Był przytomny, ale nic nie widział, całkowitą ciemność miał przed oczami. Dopiero pod dotknięciem rąk wyczuł, że to bandaże przesłoniły mu widoczność. Dodatkowo pulsowanie skroni, niewielka gorączka i ból głowy dawały mu znać, że coś się stało. Ale w tej chwili miał mętlik w głowie. Mocno wysilił swoje wspomnienia i przypomniał sobie, że jego położenie jest nieciekawe, wróg mógł z nim zrobić wszystko, co chciał.
- Siadaj! - powiedział po silwarsku Adżant rozkazującym tonem i dotknąwszy ramienia swojego nowego zakładnika, przycisnął je w dół, na wypadek, gdyby komandor zaczął się ociągać.
Richardson pod wpływem siły siadł na posadzce, a sam wyciągnął broń i krótkimi seriami porobił wgniecenia w ściankach, dzięki którym mógł w końcu puścić się noża i obniżyć się do wylotu.
Obcy ostrożnie rozejrzał się po poziomie zerowym - odrzekł operator, obsługujący owo urządzenie.
- Wezwijcie mechaików, żeby to sprawdzili.
- W tej chwili to niemożliwe. Wszyscy są zajęci usuwaniem szkód, które wyrządziły asteroidy - odezwał się Hendrix.
- Myślałem tylko o sobie, żeby mieć w końcu chłopca koło siebie, a tymczasem jego nie powinno tu być.
- Nie powinieneś się tym zadręczać. Wszyscy jesteśmy winni. To było takie lgiczne, że wykorzystają rój asteroidów i straty spowodowane przez nie. „Ale co było dalej?” myślał i w podświadomości zaczęły do niego dochodzić głosy, które beznamiętnie powtórzył: „ciśnienie spada”, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć. Zdawało mu się, że brakuje jakiegoś istotnego elementu.
- Jak mnie znaleziono? - ciągle dopytywał się Dennis.
- Dzięki jednemu żołnierzowi. Tylko mnie zdziwił fakt, że nie było go z wami…
- Ktoś jeszcze został ranny, oprócz mnie? Kto?
- Jerry - cicho wyszeptał Hendrix.
Pozostałe texty:
1 2 3 222 223 224 225 226 10934 10935 10936
- O mnie się nie martw. Dam sobie radę.
- Wystarczy! - rozkazał obcy, doszedłszy do wniosku, że za zbyt długo rozmawiają w języku, w którym nic nie rozumiał. Obcy wiedział o tym, dlatego doszedł do wniosku Jerry
Wtem usłyszeli czyjeś kroki. Napastnik zakrył usta chłopcu i podniósłszy go, ukrył się za załomem, w przyciemnionym miejscu. Było to idealne miejsce, żeby obserwować wszystko wokół, nie będąc jednak samemu zauważonym. Kroki stały się wyraźniejsze i chwilę później jakaś sylwetka minęła ich kryjówkę. Adżant zdumiał się jakie ma szczście. Znał tę osobę. To był ojciec chłopca i główny dowódca tego statku. Wystarczyłby jeden krótki strzał, by zmienić bieg historii, ale nie uczynił tego. NAGERU nie wydał takiego rozkazu, a samowolka była niedopuszczalna i surowo karana.
Chłopiec również zauważył ojca, był bezsilny, ze nie może go ostrzec. Miał nadzieję, że obcy nie będzie chciał go zabijać, bo na jego rodzimej planecie obezwładnienie przeciwnika jest wyżej cenione niż jego zabicie. Obszukał jego wszystkie kieszenie oficera i znalazłszy paszport, wyciągnął i schował go jako kolejną zdobycz wojenną.
Teraz musiał jak najszybciej dostać się doswojego myśliwca i opuścić ten statek, nie będąc zauważonym..
Komandor leżał na kozetce, opatulony miękkim kocem. Był przytomny, ale nic nie widział, całkowitą ciemność miał przed oczami. Dopiero pod dotknięciem rąk wyczuł, że to bandaże przesłoniły mu widoczność. Dodatkowo pulsowanie skroni, niewielka gorączka i ból głowy dawały mu znać, że coś się stało. Ale w tej chwili miał mętlik w głowie. Mocno wysilił swoje wspomnienia i przypomniał sobie, że jego położenie jest nieciekawe, wróg mógł z nim zrobić wszystko, co chciał.
- Siadaj! - powiedział po silwarsku Adżant rozkazującym tonem i dotknąwszy ramienia swojego nowego zakładnika, przycisnął je w dół, na wypadek, gdyby komandor zaczął się ociągać.
Richardson pod wpływem siły siadł na posadzce, a sam wyciągnął broń i krótkimi seriami porobił wgniecenia w ściankach, dzięki którym mógł w końcu puścić się noża i obniżyć się do wylotu.
Obcy ostrożnie rozejrzał się po poziomie zerowym - odrzekł operator, obsługujący owo urządzenie.
- Wezwijcie mechaików, żeby to sprawdzili.
- W tej chwili to niemożliwe. Wszyscy są zajęci usuwaniem szkód, które wyrządziły asteroidy - odezwał się Hendrix.
- Myślałem tylko o sobie, żeby mieć w końcu chłopca koło siebie, a tymczasem jego nie powinno tu być.
- Nie powinieneś się tym zadręczać. Wszyscy jesteśmy winni. To było takie lgiczne, że wykorzystają rój asteroidów i straty spowodowane przez nie. „Ale co było dalej?” myślał i w podświadomości zaczęły do niego dochodzić głosy, które beznamiętnie powtórzył: „ciśnienie spada”, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć. Zdawało mu się, że brakuje jakiegoś istotnego elementu.
- Jak mnie znaleziono? - ciągle dopytywał się Dennis.
- Dzięki jednemu żołnierzowi. Tylko mnie zdziwił fakt, że nie było go z wami…
- Ktoś jeszcze został ranny, oprócz mnie? Kto?
- Jerry - cicho wyszeptał Hendrix.
Pozostałe texty:
1 2 3 222 223 224 225 226 10934 10935 10936
Texty - strona główna
Dennis zamyślił się...
- Zastanowię się - ...
Chwilę później Denn...
- Co pan tu robi? P...
Hendrix zaczął to c...
- Podejrzewamy, że ...
- Wezwijcie mechaik...
Komandor podszedł d...
- Byłeś przemęczony...
Uspokoił trochę ner...
- To konieczność. N...
- Chwyć się tego!.<...
- Kiedy odzyska prz...
Komandor leżał na k...
- Skąd Jerry ma min...
- Chciała dodatkowy...
- Jak agent kontrwy...
- Co z nim? - zapyt...
- Powiedz im, żeby ...
Wszystkie teksty
Dennis zamyślił się...
- Zastanowię się - ...
Chwilę później Denn...
- Co pan tu robi? P...
Hendrix zaczął to c...
- Podejrzewamy, że ...
- Wezwijcie mechaik...
Komandor podszedł d...
- Byłeś przemęczony...
Uspokoił trochę ner...
- To konieczność. N...
- Chwyć się tego!.<...
- Kiedy odzyska prz...
Komandor leżał na k...
- Skąd Jerry ma min...
- Chciała dodatkowy...
- Jak agent kontrwy...
- Co z nim? - zapyt...
- Powiedz im, żeby ...
Wszystkie teksty