Wtem kontroler ciśnieniowy zaczął piszczeć, dając znać, że z ciśnieniem jest coś nie w porządku.
- Co jest grane? - zapytał komandor, wyrywając się z zamyślenia.
- Ciśnienie spada. Musiała zostać przerwana ciągłość… na poziomie zerowym - odrzekł operator, obsługujący owo urządzenie.
- Wezwijcie mechaików, żeby to sprawdzili.
- W tej chwili nie ma zagrożenia. Zeskanowaliśmy całego Thundera i przeszukano wszystkie zakamarki statku, nigdzie nie znaleziono obcego.
Dennis zamyślił się chwilę, starając sobie przypomnieć jak.
Do sali wszedł komandor Richardson, trzymając się ramienia jednego żołnierza o stopniu starszego kaprala. Obaj wartownicy stanęli na baczność i zasalutował.
- Spocznij! - rzekł major. - Siadaj! Chcę z tobą porozmawiać. Co się stało?
- Zgubiłem paszport - wytłumaczył się żołnierz.
- To jeszcze nie powód, żeby ze skóry wyłazić. Twój paszport pewnie obcy zabrał. Nieraz tak robią. Na Polonie wyrobisz sobie kopię. Ale tobie z pewnością chodzi o co innego?
- To prawda. Pokonał mnie, a ja nie mogłem się bronić - przyznał się Kyle.
- Opowiedz, jak to było.
- Co tu opowiadać. Jak przystawił mi miotacz do głowy? Jak modliłem się w duchu, żeby mnie nie zastrzelił? Jak musiałem wykonywać jeg żądania?
- Jakie żądania?
- Kazał mi wezwać pomoc medyczną na poziom zerowy, uwalniając linkę, która samoistnie nawijając się zbliżała do haczyka, w końcu się z nią połączyła i obcy mógł uwolnić ten element ze ściany i przytwierdzić z powrotem do zbroi. Linkę odzyskał, ale musiał poświęcić swój nóż.
Spojrzał na leżącego chłopca i pomyślał, że w końcu ma chwilę ciszy i spokoju.


Pozostałe texty:
1 2 3 20 21 22 23 24 10934 10935 10936