Kyle podniósł się, unosząc lekko ręce.
- Zabijesz mnie? - dopytywał się Dennis.
- Dzięki jednemu żołnierzowi. Tylko mnie zdziwił fakt, że nie było go z wami…
- Ktoś jeszcze został ranny, oprócz mnie? Kto?
- Jerry - cicho wyszeptał Hendrix.
- Mój syn? - zaczął sobie w końcu niektóre rzeczy kojarzyć. - Co z nim?
Komandor miał już zamiar wstać, żeby się zobaczyć z chłopcem, ale major go powstrzymał, tłumacząc mu:
- Jerry żyje, hoć stracił sporo krwi. Przeszedł już transfuzję, ale nie odzyskał jeszcze przytomności.
- Muszę go chociaż dotknąć.
- Medycy nikogo do niego nie dopuszczają. A poza tym musisz odpocząć.
Dennis próbował poskładać myśli. Wiedział już, że to Jerry był tym brakującym elementem i że nie było żadnej walki. Adżant wykorzystał chłopca przeciwko mnie, musiałem się poddać.
- To zrozumiałe.
- Musisz go stąd jak najszybciej zabrać, nie jest tu bezpieczny.
- W tej chwili nie ma zagrożenia. Zeskanowaliśmy całego Thundera i przeszukano wszystkie zakamarki statku, nigdzie nie znaleziono obcego.
Dennis zamyślił się chwilę, starając sobie przypomnieć słowa obcego. Zaraz też zaczęły mu się kłębić w głowie zdania wypowiedziane przez wroga: „NAGERU chce cię osobiście dorwać. I dorwie. Możesz być tego pewien.
- Żywego mnie nie dostanie.


Pozostałe texty:
1 2 3 17 18 19 20 21 10934 10935 10936