Słowo „Adżant” pochodzi z języka silwarskiego od wyrazu „Adczant”, tyle że dla ludzi była za ciężko wymówić następujące po sobie litery „d-c-z”, dlatego uprościli i „cz” zamienili na „ż”, choć ta litera nie występuje w języku silwarskm.
- Nie ważne - rzekł z rezygnacją Jerry, wycierając fragmentem bluzy z twarzy resztki potu i wody, i uważnie bacząc na intruza.
Dopiero teraz uświadomił sobie, jaki zrobił fatalny błąd. Jeżeli wróg tu dotrze, może uszkodzić reaktor, a wtedy nastąpi prawdziwa katastrofa. Ale o wycofaniu nie było już mowy; w każdej chwili mógł nadejść obcy, jeśli podążył za nim.
Jerry nie lubił schodów spiralnych, dlatego teraz zaczął schodzić, i szybko zaczął się piąć w górę. Napastnik zauważył to i skierował swój miotacz laserowy obok chłopca. Chciał strzelić jedynie na postrach, myślał, że po tym się od razu podda, ale stało się inaczej. Co prawda promień lasera trafił w barierkę bezpieczeństwa, która chroniła ludzi przed upadkiem z wysokości, ale odbił się od niej i przeszedł przez nią skurcz i rozwarł powoli oczy. Teraz mógł dokładniej przyjrzeć się swojemu wrogowi. Miał on prawie dwa metry wzrostu i wagi około stu trzydziestu kilogramów, łącznie z pancerzem. Każda część ciała była okuta w zbroi, hełm dodatkowo zawierał maskę gazową do oddychania, gdyż tlen był dla nich zabójczy. Do pasa miał przytwirdzoną broń, którą chłopak zauważył i wzdrygnął się na myśl „ileż ta broń pozbawiła życia ludzi”
- Jesteś Adżant - wyszeptał powoli Jerry.
- Adczant - poprawił obcy, dla którego tylko to słowo stało się zrozumiałe, mimo że jest niewielka różnica w wymowie.
- Ad-czant - powtórzył chłopak, wyraźnie akcentując pierwszą sylabę.
- Nie, Adczant - uparł się obcy, którego raziła niepełna wymowa zakładnika.
Słowo „Adżant” pochodzi z języka silwarskiego od wyrazu „Adczant”, tyle że dla ludzi była za ciężko wymówić następujące po sobie litery „d-c-z”, dlatego uprościli i „cz” zamienili na „ż”, choć ta litera nie występuje w języku silwarskim:
- Spokojnie, człowieku..
Chłopak nic tego nie zrozumiał, ale stało się inaczej. Co prawda promień lasera trafił w barierkę bezpieczeństwa, która chroniła ludzi przed upadkiem z wysokości, ale odbił się od niej i przeszedł przez prawą nogę chłopca, kilkanaście centymetrów pod kolanem.
Jerry krzyknął z bólu i przewrócił się na schody. Krew roztrysła się naokoło. Chłopak chwilę trzymał się za nogę i płakał. Ból był piekący i nawet napięcie wszyskich mięśni nie spowodowało ani odrobinę uśmierzenia. Uniósł ręce, które miał już całe czerwone od krwi i dostał torsji. Gdy już poczuł się nieco lepiej, zobaczył, jakby przez mgłę, obcego, który znacznie już przybliżył się do niego. Teraz wróg nawet nie straszył bronią, wiedział, że Ziemianin w takim stanie daleko mu nie ucieknie.
Jerry ciągle był opętany myślą, żeby się stąd wydostać. Zaczął powoli czołgać się pod górę, mocno zaciskając zęby, by znowu nie zacznie krzyczeć, ale tym razem głos uwiązł mu w gadle.
- Spokojnie. Nie bój się. Nie zrobię ci nic złego - starał się mówić łagodnie napastnik.
Dotychczas zawsze miał do czynienia z amatorem, który jeszcze nic nie rozumiał. Obcy wiedział o tym, dlatego doszedł do wniosku i postanowił jeszcze sprawdzić, tak na wszelki wypadek, rdzeń reaktora.
Po kilku minutach był już prz nim i obszedłszy go ze wszystkich stron, nie stwierdził żadnego uszczerbku. Rozglądnął się po całym pomieszczeniu i przed oczami mignął mu kolor czerwony, co go zaraz zdziwiło. Dominowały tu kolory szarości i nie było żadnych, poza kolorem rdzenia, żywych barw. Skierował się w stronę jego głowy. Nie zdążył jednak zrobić uniku i został uderzony w podbródek. Spadł bezładnie na podłogę i stracił przytomność, a Adżant obszukał wszystkie kieszenie i zakamarki odzieży. Znalazłszy paszport, wyciągnął i schował go jako kolejną zdobycz wojenną.
Teraz musiał jak najszybciej zabrać, nie jest tu bezpieczny.
- W tej chwili nie ma zagrożenia. Zeskanowaliśmy całego Thundera i przeszukano wszystkie zakamarki statku, nigdzie nie znaleziono obcego.
Pozostałe texty:
1 2 3 1632 1633 1634 1635 1636 10934 10935 10936
- Nie ważne - rzekł z rezygnacją Jerry, wycierając fragmentem bluzy z twarzy resztki potu i wody, i uważnie bacząc na intruza.
Dopiero teraz uświadomił sobie, jaki zrobił fatalny błąd. Jeżeli wróg tu dotrze, może uszkodzić reaktor, a wtedy nastąpi prawdziwa katastrofa. Ale o wycofaniu nie było już mowy; w każdej chwili mógł nadejść obcy, jeśli podążył za nim.
Jerry nie lubił schodów spiralnych, dlatego teraz zaczął schodzić, i szybko zaczął się piąć w górę. Napastnik zauważył to i skierował swój miotacz laserowy obok chłopca. Chciał strzelić jedynie na postrach, myślał, że po tym się od razu podda, ale stało się inaczej. Co prawda promień lasera trafił w barierkę bezpieczeństwa, która chroniła ludzi przed upadkiem z wysokości, ale odbił się od niej i przeszedł przez nią skurcz i rozwarł powoli oczy. Teraz mógł dokładniej przyjrzeć się swojemu wrogowi. Miał on prawie dwa metry wzrostu i wagi około stu trzydziestu kilogramów, łącznie z pancerzem. Każda część ciała była okuta w zbroi, hełm dodatkowo zawierał maskę gazową do oddychania, gdyż tlen był dla nich zabójczy. Do pasa miał przytwirdzoną broń, którą chłopak zauważył i wzdrygnął się na myśl „ileż ta broń pozbawiła życia ludzi”
- Jesteś Adżant - wyszeptał powoli Jerry.
- Adczant - poprawił obcy, dla którego tylko to słowo stało się zrozumiałe, mimo że jest niewielka różnica w wymowie.
- Ad-czant - powtórzył chłopak, wyraźnie akcentując pierwszą sylabę.
- Nie, Adczant - uparł się obcy, którego raziła niepełna wymowa zakładnika.
Słowo „Adżant” pochodzi z języka silwarskiego od wyrazu „Adczant”, tyle że dla ludzi była za ciężko wymówić następujące po sobie litery „d-c-z”, dlatego uprościli i „cz” zamienili na „ż”, choć ta litera nie występuje w języku silwarskim:
- Spokojnie, człowieku..
Chłopak nic tego nie zrozumiał, ale stało się inaczej. Co prawda promień lasera trafił w barierkę bezpieczeństwa, która chroniła ludzi przed upadkiem z wysokości, ale odbił się od niej i przeszedł przez prawą nogę chłopca, kilkanaście centymetrów pod kolanem.
Jerry krzyknął z bólu i przewrócił się na schody. Krew roztrysła się naokoło. Chłopak chwilę trzymał się za nogę i płakał. Ból był piekący i nawet napięcie wszyskich mięśni nie spowodowało ani odrobinę uśmierzenia. Uniósł ręce, które miał już całe czerwone od krwi i dostał torsji. Gdy już poczuł się nieco lepiej, zobaczył, jakby przez mgłę, obcego, który znacznie już przybliżył się do niego. Teraz wróg nawet nie straszył bronią, wiedział, że Ziemianin w takim stanie daleko mu nie ucieknie.
Jerry ciągle był opętany myślą, żeby się stąd wydostać. Zaczął powoli czołgać się pod górę, mocno zaciskając zęby, by znowu nie zacznie krzyczeć, ale tym razem głos uwiązł mu w gadle.
- Spokojnie. Nie bój się. Nie zrobię ci nic złego - starał się mówić łagodnie napastnik.
Dotychczas zawsze miał do czynienia z amatorem, który jeszcze nic nie rozumiał. Obcy wiedział o tym, dlatego doszedł do wniosku i postanowił jeszcze sprawdzić, tak na wszelki wypadek, rdzeń reaktora.
Po kilku minutach był już prz nim i obszedłszy go ze wszystkich stron, nie stwierdził żadnego uszczerbku. Rozglądnął się po całym pomieszczeniu i przed oczami mignął mu kolor czerwony, co go zaraz zdziwiło. Dominowały tu kolory szarości i nie było żadnych, poza kolorem rdzenia, żywych barw. Skierował się w stronę jego głowy. Nie zdążył jednak zrobić uniku i został uderzony w podbródek. Spadł bezładnie na podłogę i stracił przytomność, a Adżant obszukał wszystkie kieszenie i zakamarki odzieży. Znalazłszy paszport, wyciągnął i schował go jako kolejną zdobycz wojenną.
Teraz musiał jak najszybciej zabrać, nie jest tu bezpieczny.
- W tej chwili nie ma zagrożenia. Zeskanowaliśmy całego Thundera i przeszukano wszystkie zakamarki statku, nigdzie nie znaleziono obcego.
Pozostałe texty:
1 2 3 1632 1633 1634 1635 1636 10934 10935 10936
Texty - strona główna
- Nie próbuj ucieka...
- Wstawaj, tylko po...
Słowa nie wywarły j...
- To nie był przypa...
- Kiedy odzyska prz...
Obcy nie poruszył s...
Kyle usiadł przed w...
Kapral skinął ręką ...
- Co miał oznaczać ...
- Co było z tym ciś...
Chwilę później Denn...
- Muszę wiedzieć.
- Opowiedz, jak to ...
Kyle zaklął ze zden...
- Jedynie na czas m...
- Co z nim? - zapyt...
- Muszę wiedzieć.
Dennis usiadłszy na...
- Kiedy odzyska prz...
Wszystkie teksty
- Nie próbuj ucieka...
- Wstawaj, tylko po...
Słowa nie wywarły j...
- To nie był przypa...
- Kiedy odzyska prz...
Obcy nie poruszył s...
Kyle usiadł przed w...
Kapral skinął ręką ...
- Co miał oznaczać ...
- Co było z tym ciś...
Chwilę później Denn...
- Muszę wiedzieć.
- Opowiedz, jak to ...
Kyle zaklął ze zden...
- Jedynie na czas m...
- Co z nim? - zapyt...
- Muszę wiedzieć.
Dennis usiadłszy na...
- Kiedy odzyska prz...
Wszystkie teksty