- Poddaj się!
Jerry obejrzał się i zobaczył obcego przy tych schodach, przy których wcześniej on się znajdował. Teraz w niego była wycelowana broń, której widok sparaliżował Richardsona. Opamiętał się w chwili, gdy Adżant zaczął schodzić, i szybko zaczął się piąć w górę. Napastnik zauważył to i skierował swój miotacz laserowy obok chłopca. Chciał strzelić jedynie na postrach, myślał, że po tym się od razu podda, ale stało się inaczej. Co prawda promień lasera. Strach dodawał mu sił, ale pozbawił go racjonalnego myślenia. Nie wiedział dokąd biegnie, byle tylko jak najdalej od tamtego miejsca. Nie znał poziomu zerowego, nigdy tu jeszcze nie przebywał, gdyż jak słyszał nie wolno było włóczyć się tu po korytarzach. Na całym poziomie znajdowały się wyłącznie maszynownie, które były całkowicie skomputeryzowane i sterowane przez komputer pokładowy. Człowiek zjawiał się tu tylko w razie jakiegoś uszkodzenia. Było jeszcze coś, o czym nawet nie pomyślał.
Kiedy dotarł do olbrzymiej sali, stanął jak wryty. Znalazł się w pomieszczeniu i przed oczami mignął mu kolor czerwony, co go zaraz zdziwiło. Dominowały tu kolory szarości i nie było żadnych, poza kolorem rdzenia, żywych barw. Skierował się w tamtą stronę i doszedł do krętych schodów, gdzie znalazł dużo rozlanej krwi. Powiało to dla niego grozą i zza pasa wyciągnął siedmiostrzałowy pistolet, relikt z ostatniego wieku. Ślady wyraźnie prowadziły w górę i tam też poszedł. Posuwał się blisko ściany, żeby nie zadeptać pozostawionych śladów. Wyszedłszy na ostatni stopień zauważył, że jest jeszcze około czterech metrów mocno zakrwawionej posadzki, a dalej tylko parę kropli niknące całkowicie w miejscach przyciemnionych.
Dennis w duchu przeklinał, że nie jest tu jaśniej, ale ministerstwo oszczędzało na wszystkim, co się dało, nawet na oświetleniu. Na przyszłość będzie musiał chodzić na ćwiczenia rehabilitacyjne. W jego krwi znaleziono niezidentyfikowaną substancję. Oddałam już próbkę do analizy. Niestety nie udał nam się całkowicie oczyścić rany.
- Kiedy odzyska przytomność?
- Nie wiem. Jest w silnym szoku i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się z niego otrząśnie.
Dennis był już po operacji oczu i teraz miał ściągany opatrunek. Nie dawali mu żadnej szansy, że kiedykolwiek będzie widział tak, jak przed wypadkiem. Ale łudził się, że cokolwiek zobaczy. Nie spodziewał się, że jest tak źle. Przed oczami ukazał mu się rozmyty obraz. Miał zachwianą ostrość widzenia, przez co nie mógł dojrzeć konturów, lecz jedynie zlewające się ze sobą barwy.
- I jak? - dopytywał się, z trudem przełykając ślinę.
- Zastanowię się - odrzekł Adżant i dalej instruował: - Przejdź do wideofonu i włącz go!
Kyle uczynił tak, jak mu polecono, po czym się odezwał:
- I co dalj?
- Połącz się z ambulatorium.
- Co się stało?
- Zgubiłem paszport - wytłumaczył się żołnierz.


Pozostałe texty:
1 2 3 10934 10935 10936