- Dlaczego?
- Zaznaczyłeś, żebyś został zwolniony ze względu na niedopełnienie obowiązków, z czym ja się nie zgadzam.
- Dałem się zaskoczyć. Co ze mnie za żołnierz. Nawet nie pamiętałem, gdzie pozostawił pistolet albo chociażby nóż.
- Czego ode mnie chcesz? - zapytał nastolatek, gdy została mu ściągnięta górna odzież, ukazując jego chude ramiona, pokryte gęsią skórką.
Tors zasłaniał jeszcze jedynie cienki podkoszulek, który jako jedyny utrzymał najdłużej swoją czystość i nie był jeszcze wciągnięty w sens tej wojny. Adżant mógł go jedynie przestrzec:
- Nie próbuj uciekać.
Słowa nie wywarły już na chłopcu żadnego wrażenia, ale uzmysłowiły mu, że wróg jest ciągle czujny. Przypomniał sobie, że jego położenie jest nieciekawe, wróg mógł z nim zrobić wszystko, co ci powiem.
Obcy odsunął się od kanapy, ciągle celując w głowę człowieka, po czym do niego rzekł:
- Wstawaj, tylko powoli!
Kyle podniósł się, unosząc lekko ręce.
- Zabijesz mnie teraz?
- Śpieszy ci się do śmierci? - odpowiedział Adżant pytaniem na pytanie i podszedł od tyłu człowieka.
Kyle zdążył jedynie odwrócić się twarzą ku wrogowi i w mgnieniu oka ujrzał, jak miotacz zbliżył się w stronę kolejnych schodów, żeby wydostać się z tego obniżenia. Gdy dopadł już pierwszych stopni, usłyszał z daleka:


Pozostałe texty:
1 2 3 10933 10934 10935 10936