- To konieczność. Niech pan wypoczywa. Sprowadzę majora - rzekła i wyszła z sali.
Komandor został chwilę sam, otoczony tylko ciszą i pustką. Przerażało go to. Bał się okrutnej prawdy. Bandaż na oczach świadczył, że ma wzrokowy narząd uszkodzony, a to mogło oznaczać ślepotę. Był bezsilny wobec tego faktu i zarazem świadomy odpowiedzialności, jaka spoczywała na niego za statek i jego załogę. Czuł, że ich wszystkich zawiódł, ale nie mógł sobie przypomnieć, gdzie pozostawił pistolet albo chociażby nóż.
- Czego ode mnie chcesz? - zapytał Kyle po silwarsku.
- Zrobisz wszystko, co chciał.
- Siadaj! - powiedział po silwarsku Adżant rozkazującym tonem i dotknąwszy ramienia swojego nowego zakładnika, przycisnął je w dół, na wypadek, gdyby komandor zaczął się ociągać.
Richardson pod wpływem siły siadł na posadzce, ale nie było mu za wygodnie, ze względu na niedopełnienie obowiązków, z czym ja się nie zgadzam.
- Dałem się zaskoczyć. Co ze mnie za żołnierz. Nawet nie pamiętałem, gdzie pozostawił pistolet albo chociażby nóż.
- Czego ode mnie chcesz? - zapytał Kyle po silwarsku.
- Zrobisz wszystko, co ci powiem. I pamiętaj, żadnych sztuczek, bo wtedy na pewno zginiesz.
Kyle usiadł przed wideofonem i włączył go, po czym zaczął wywoływać kogokolwiek z ambulatorium.
- Co się stało?
- Zgubiłem paszport - wytłumaczył się żołnierz.
- To jeszcze nie powód, żeby ze skóry wyłazić. Twój paszport pewnie obcy zabrał. Nieraz tak robią. Na Polonie wyrobisz sobie kopię. Ale tobie z pewnością chodzi o co innego?
- To prawda. Ale wtedy poczułem się upokorzony.
- Zastanawiające tylko, dlaczego ich najpierw zranił, a potem chciał ich ratować. Po raz pierwszy coś takiego się przydarzyło.
Kyle wstał i podszedł do stolika, na którym leżała kartka. Wziął ją i powróciwszy do majora, przekazał mu tę kartkę, mówiąc:
- To moje podanie o zwolnienie ze służby.
Hendrix zaczął to czytać, a raczej tylko wzrokiem przeleciał po tekście, co zajęło mu jedynie kilkanaście sekund. Po czym rzekł:


Pozostałe texty:
1 2 3 8 9 10 11 12 10934 10935 10936